czwartek, 31 grudnia 2009

2009/2010

Życzę wszystkim, by dzisiejszy wieczór i noc upłynęły w cudownej atmosferze, by był to dla każdego czas magiczny i niezapomniany...

video

2009 r.

Wszyscy i wszędzie robią podsumowania 2009 r. więc i ja pokusiłem się o dokonanie zestawienia 10 najważniejszych homowydarzeń.

1. Wygrana Ryszarda Giersza i jego partnera w sądzie oraz zawarty przez nich ślub humanistyczny. Dla mnie są oni obaj bohaterami 2009 roku. To jest bezapelacyjnie ich rok.

2. Zapowiedź wystawy o sztuce homoseksualnej w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wielki szacunek i uznanie dla Pawła Leszkowicza za pomysł, determinację i pasję.

3. Pojawienie się w polskich serialach wątków gejowskich z pozytywnym przesłaniem. Według mnie ma to olbrzymie znaczenie i wpływa pozytywnie na świadomość Polaków. To znak, że heteroseksualna część społeczeństwa staje się coraz bardziej oswojona z homoseksualizmem i dobra wróżba na przyszłość.

4. Ukazanie się na polskim rynku wydawniczym olbrzymiej historiografii homoseksualnej "Geje i lesbijki. Życie i kultura". Praca genialna, doskonale zilustrowana, aczkolwiek brakuje w niej rozdziału dotyczącego Europy Wschodniej, co mam nadzieje przy reedycji książki zostanie zrobione. Książka znajduje uzupełnienie w polskiej wersji „Radości seksu gejowskiego", która także zasługuje na uwzględnienie w niniejszym zestawieniu.

5. Rozpoczęcie ogólnopolskiej debaty społecznej na temat homorodzicielstwa, do którego przyczyniło się wydanie książki "Z Tangiem jest nas troje".

6. Zwiększanie się liczby państw legalizującej związki homoseksualne i zapowiedzi ze strony władz kolejnych krajów wprowadzenia odpowiedniego ustawodawstwa w tej kwestii.

7. Powrót do dyskusji na temat potrzeby wprowadzenia w Polsce Ustawy o związkach partnerskich. Trochę się ta dyskusja rozmyła niestety, ale mam nadzieję, że sprawy nabiorą tempa w nowym roku. Szkoda byłoby bowiem zaprzepaścić kolejną szansę, tym bardziej, że ze względu na Europride w Warszawie nadchodzący rok będzie szczególny.

8. Wybór Jóhanna Sigurðardóttir na premiera Islandii i Guido Westerwelle na wicekanclerza Niemiec. To znak, że w skali globalnej dokonuje się jednak postęp i świat idzie do przodu.

9. Coming out Garetha Thomasa, który odbił się echem nawet w Polsce, gdzie rugby nie należy do najbardziej popularnych sportów.

10. Interwencja Anki "Zet" Zawadzkiej podczas Kongresu Kobiet, dzięki której temat lesbijek - nieobecny na panelu o mniejszościach - zaistniał na zjeździe.

środa, 30 grudnia 2009

Mark Feehily & Kevin McDaid

Wokalista Westlife Mark Feehily oświadczył, że jest wdzięczny Stephenowi Gately za pomoc w dokonaniu publicznego coming outu. Gately, który zmarł w październiku związany był z grupą Boyzone. Był pierwszym członkiem boysbandu, który publicznie oświadczył, że jest gejem. Feehily ogłosił, że jest gejem w 2005 r. Feehily w wywiadzie dla The Sun udzielonym w ubiegłym tygodniu przyznał, że okres ukrywania swojej orientacji był dla niego bardzo trudny i zajęło mu dużo czasu, by otworzyć swoje życie prywatne przed innymi. Powiedział, że coming out zmienił jego życie na lepsze i czuje się teraz bardziej zadowolony i swobodniej. Uważa, że była to najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobił. Mark Feehily związany jest od 2005 r. z Kevinem McDaid, członkiem brytyjskiego boysbandu V, którego poznał podczas wspólnej trasy koncertowej w Irlandii. Chłopcy prezentują się razem fantastycznie. Są jedną z najpiękniejszych par świata muzycznego. Ich związek jest wzorem doskonałej miłości, wierności i oddania, co znajduje wyraz w licznych wypowiedziach obu piosenkarzy, m.in. w wywiadzie udzielonym w grudniu 2007 r. dla magazynu "Attitude", gdzie powiedzieli, że ich pragnieniem jest zestarzeć się przy sobie i być razem na zawsze. Para zapowiada zalegalizowanie swojego związku. Pozostaje tylko pogratulować.












Ziemia Ognistej Miłości

Władze argentyńskiej prowincji Ziemia Ognista (Tierra del Fuego) udzieliły ślubu parze homoseksualnej, która stała się tym samym pierwszym homoseksualnym małżeństwem w Ameryce Łacińskiej. Jednopłciowe małżeństwo stanowi wyraz postępu w dziedzinie praw człowieka i inkluzji społecznej, jesteśmy więc dumni, że doszło do tego u nas - powiedziała Fabiana Rios, gubernator położonej na południowym krańcu Argentyny prowincji. 41-letni Jose Maria Di Bello oraz 39-letni Alex Freyre wcześniej bezskutecznie starali się o ślub w Buenos Aires. Urząd cywilny w stolicy Ziemi Ognistej Ushuaii także początkowo odrzucił ich wniosek, lecz gubernator na drodze specjalnego dekretu zezwoliła na ceremonię. Jak komentuje agencja Associated Press, władze poszczególnych argentyńskich miast i regionów mają dużą dowolność w decydowaniu, czy zaakceptować homoseksualne małżeństwo. Wprawdzie tamtejszy kodeks cywilny precyzuje, że małżeństwo to związek między mężczyzna a kobietą, lecz już w konstytucji takiej definicji brak. W przyszłym roku wiążącą interpretację w tej sprawie wydać ma Sąd Najwyższy, który rozpatruje obecnie szereg skarg złożonych przez pary homoseksualne, którym odmówiono ślubu.Mam nadzieję zatem, że w nadchodzącym roku geje i lesbijki będą mogli zawierać małżeństwa na terenie całego kraju.










wtorek, 29 grudnia 2009

Terlikowskiego rozmijanie się z prawdą

Stan psychiczny Tomasza Terlikowskiego wciąż jest zły. Fobie Pana T. nie dają mu normalnie funkcjonować, czego wyrazem jest kilkadziesiąt nowych homofobicznych zdań, które sklecił w tekście Syllabus błędów Krzysztofa Kłopotowskiego, będącym odpowiedzią na tekst Kłoptowskiego, który niedawno stanął w obronie gejów.

Terlikowski pisze, że „jeśli zatem kochamy homoseksualistów - to naszym celem powinno być nie tyle utwierdzanie ich w ich grzechu, ile wielkie wezwanie do nawrócenia (czyli porzucenia praktyk homoseksualnych) i walki z grzesznymi pragnieniami. A powód jest dość oczywisty, a przypomnieli o nim w minionych tygodniach biskupi, aktywny homoseksualista, który nie żałuje swoich grzechów i nie stara się z nich podnosić nie może być zbawiony, nie wejdzie do Królestwa Bożego. I na nic mu się nie zdadzą orzeczenia Światowej Organizacji Zdrowia, świstki z amerykanskich towarzystw psychiatrycznych itd. Św. Paweł jest w tej kwestii bowiem o wiele większym autorytetem.” To doprawdy żenujące, kiedy czyta się, że jedna z interpretacji słów człowieka sprzed tysięcy lat, dodatkowo nieetyczna i niesprawiedliwa, ma być ważniejsza od obiektywnej wiedzy naukowej. Terlikowski, borykając się ze swoją chorą osobowością, całkowicie nie rozumie, czym jest miłość bliźniego i szacunek dla drugiego człowieka oraz nie potrafi zapanować nad prześladującymi go natręctwami i fobiami. Jednocześnie jest on tak bardzo zaślepiony wyimaginowaną przez siebie wizją swojego bóstwa, że nie dostrzega tego, że są ludzie, którzy wyobrażają sobie owe bóstwo w inny sposób lub też w ogóle nie wierzą w jego istnienie. Fanatyzm Terlikowskiego sprawia, że nie sposób z nim polemizować. Zaburzenie osobowości, które cechuje Pana T. ma to do siebie, że żadne zdroworozsądkowe argumenty nie docierają do umysłu, zaś naukowe fakty są marginalizowane na rzecz dziwnych i szkodliwych wyobrażeń. Szkoda mi osobiście tego człowieka, gdyż homofobia którą przez niego przejawia musi być dla niego męcząca i utrudnia mu zapewne prawidłowe funkcjonowanie społeczne. Nie może to jednak oznaczać przyzwolenia na to, by obrażał i upokarzał homoseksualistów. Trzeba stanowczo ocenić jego poglądy jako nienormalne i homofobiczne.

Terlikowski pisze, że „nie jest prawdą, że chrześcijańskie (katolickie) odrzucenie aktów homoseksualnych ma swoje źródła w potępieniach (tak Starego jak i Nowego Testamentu). Jego źródłem jest bowiem pozytywna antropologia biblijna zawarta w Księdze Rodzaju, Kazaniu na Górze czy listach Pawłowych. To z niej, z przekonania, że człowiek stanowi pełnie w trwałym i nierozerwalnym związku kobiety i mężczyzny, że małżeństwo stanowi pełnię, której nie może stanowić podwojenie i w przekonaniu, że płodność stanowi istotny element miłości i człowieczeństwa, wyrastają dopiero niezwykle jednoznaczne potępienia aktów homoseksualnych. Argumentacja społeczna jest więc tu całkowicie nie na miejscu. Moralność Biblii wyrasta bowiem nie tyle z uwarunkowań społecznych, ile z prawdy o człowieku. O tym, że został on stworzony jako kobieta i mężczyzna, że kobieta i mężczyzna różnią się od siebie, że ich miłość ma być płodna itd.” Kolejny raz Terlikowski popełnia błąd zakładając, że jedynie małżeństwo kobiety i mężczyzny stanowi pewną „pełnię’. Dla osoby heteroseksualnej osoba odmiennej płci jest z całą pewnością uzupełnieniem, jednak dla osoby homoseksualnej to osoba tej płci jest niezbędnym elementem całości. Z faktu, że pewne osoby znajdują spełnienie w obcowaniu seksualnym z osobą odmiennej płci nie wynika w żadnym wypadku, że inne osoby nie mogą znaleźć go w obcowaniu z osobą tej samej płci. Osoby homoseksualne nie tylko bowiem znajdują spełnienie w kontakcie cielesnym i związku z osobą tej samej płci, ale jest to tak samo cenne i piękne jak w przypadku różnopłciowego kontaktu osób heteroseksualnych. Z faktu zaś, że ludzie różnią się płciowo nie oznacza w żaden sposób, że muszą się łączyć w pary różnopłciowe. Założenie takie jest absurdalne. Nie znajduje to także potwierzenia w naturze, gdzie jedne osobniki łączą się z osobnikami odmiennej płci, a inne tej samej. Osoby homoseksualne nie są także żadnym zagrożeniem dla płodności heteroseksualnej, tak jak płodność, która jest udziałem osób heteroseksualnych, nie jest żądnym zagrożeniem dla osób homoseksualnych. Istnienie zarówno osób homoseksualnych jak i heteroseksualnych wpływa wręcz stabilizująco na demografię ludzkości. W konfrontacji z rozumem poglądy Pana Terlikowskiego ponoszą sromotną klęskę, zaś przytaczanie mitu o stworzeniu przez jakąś boską istotę kobiety i mężczyzny i kreowanie na tej podstawie homofonicznych sądów jest absurdalne i śmieszne. Mógłbym przytoczyć inny, znacznie ciekawszy w mojej opinii mit, zaczerpnięty z Platona, który mówi o początkowym stworzeniu 3 rodzajów istot - złożonej z 2 połówek męskich, złożonej z 2 połówek żeńskich i złożonej z połówki męskiej i połówki żeńskiej. Według tego mitu mężczyźni i kobiety powstali z dawnej płci obojnaczej poszukują płci przeciwnej, zaś mężczyźni i kobiety powstali z dawnej płci męskiej i żeńskiej poszukują tej samej płci. Mit ten w sposób o wiele piękniejszy, jak też pełniejszy opisuje seksualną rzeczywistość świata. Pomimo tego, że jest to piękna historia, nie sposób budować na niej naukowych prawd, tak samo jak w przypadku biblijnej historii stworzenia. Nauka dostarcza nam wyraźnych dowodów na to, że płeć jest rzeczą wykształconą w długim procesie ewolucji, zaś wcześniej od osobników od osobników jednopłciowych pojawiły się na świecie organizmy obojnacze i to z nich wykształciły się organizmy męskie i żeńskie. Z faktu, że w naturze występują osobniki płci męskiej i żeńskiej nie wynika, że wszystkie muszą czerpać przyjemność z obcowania seksualnego z płcią przeciwną. Nie jest to ani konieczne dla przetrwania gatunku ani nawet korzystne.

Pan Terlikowski zamiast szukać prawdy o naturze człowieka w sposób naukowy i obiektywny zafiksował się na jednej z interpretacji Biblii, błędnie zakładając, że jest ona objawieniem jedynych i niezmiennych prawd. Biblia jest jedynie nieudolną próbą opisu świata przez ludzi żyjących w odległej nam przeszłości, których stan wiedzy w porównaniu z dzisiejszym był bardzo niewielki. Nie może być przez to żadnym źródłem wiedzy i prawdy o naturze człowieka. Po człowieku, który chciałby uchodzić za człowieka inteligentnego - a takim Pan Terlikowski zapewne chciałby być – należałoby się spodziewać znacznie więcej niż budowania obrazu rzeczywistości na nieetycznych interpretacjach mitycznych opowiastek. Interpretacji Biblii jest natomiast mnóstwo, o czym Pan Terlikowski powinien wiedzieć i nie widzę podstaw, dla których miałbym uznać, że interpretacje Pana Terlikowskiego czy też kościoła rzymsko-katolickiego mają być trafniejsze czy właściwsze. Nawet wręcz przeciwnie - uważam, że są to interpretacje niewłaściwe, zacofane, niemoralne. Chrześcijaństwo nie jest monolitem, jak próbuje wmówić czytelnikom Terlikowski. Dlatego nie generalizowałbym wszystkiego jak Terlikowski i nie nazywał na jego miejscu głoszonych przez niego poglądów jako jedynych chrześcijańskich. Jestem pewien, że przez szwedzkich chrześcijan czy anglikańskich postawa Pana Terlkowskiego zostałaby bardzo nagannie oceniona, jako niezgodna z naukami Jezusa. Obecnie wiele kościołów protestanckich i starokatolickich udziela błogosławieństw parom osób tej samej płci. Wymienić można tu Kościół Anglikański w Kanadzie, Kościół Episkopalny w USA, Kościoły Starokatolickie Unii Utrechckiej, Kościół Baptystów, Kościół Szkocki, Ewangeliczny Luterański Kościół Kanady, Kościół Szwecji, Kościół Danii, Kościół Norweski, niektóre Kościoły działające we wspólnocie Kościoła Ewangelicznego Niemiec, Prezbiteriański Kościół USA, Kościół Metodystów Wielkiej Brytanii, Kościół Morawian, Kościół Protestancki w Holandii. Inne kościoły udzielają małżeństw osób tej samej płci np. Kościół Szwedzki, Zjednoczony Kościół Kanady, Metropolitalna Wspólnota Kościelna, Międzynarodowe Braterstwo Adwentystów Dnia Siódmego, Przywrócony Kościół Jezusa Chrystusa. W Polsce związki osób tej samej płci błogosławi wspólnota Wolnego Kościoła Reformowanego, a sakramentu małżeństwa udziela Reformowany Kościół Katolicki. Z resztą nie tylko wśród chrześcijan istnieją różne podejścia do homoseksualizmu. W samym bowiem katolicyzmie istnieje wiele podjeść i nurtów. I warto o tym pamiętać, a nie bezustannie powtarzać ideologiczne brednie jak Terlikowski. Czas przeciwstawiać się z całą stanowczością uprawianemu przez niego homofobicznemu terroryzmowi.

PS. Przebrnąwszy przez homofobiczną lekturę autorstwa Pana T. zajrzałem również do komentarzy zawartych pod nią. Znalazłem tam komentarz terapeutki, która sugeruje, że homoseksualizm jest nadal leczony w jej szpitalu. Co ona sama myśli o homoseksualizmie nawet nie wspomnę, bo to zastraszające, że ludzie mający pomagać kierują się w swej pracy uprzedzeniami i opierają swoją wiedzę na uprzedzeniach oraz nieaktualnych i nieprawdziwych informacjach, a przez to szkodzą. Odnośnie zaś samego leczenia homoseksualistów to mam nadzieję, że jest to jakiś skrót myślowy (sądząc po całości komentarza zapewne dokonany w sposób świadomy i celowy). Nie sposób bowiem leczyć czegoś co nie jest chorobą. Ani homoseksualizm, ani heteroseksualizm nie są bowiem żadnym stanem patologicznym. Psychopatologią jest natomiast brak akceptacji dla własnej orientacji seksualnej, zarówno homo, jak i heteroseksualnej. Podejrzewam więc, że chodzi raczej o terapię osób nieakceptujących swojej orientacji. Mam jednocześnie nadzieję, że ma ona na celu zaakceptowanie swojej seksualności. Nie wyobrazam sobie nawet, by ktoś mógł podejmować próby jej zmiany. Mam jednak obawy, czy takie nieetyczne próby mogą być jednak podejmowane. Uważam, że ktoś powinien się zająć tą sprawą. Próby zmiany orientacji są powszechnie uznawane bowiem przez autorytety medyczne za nadużycie i działania nieetyczne. Zarówno APA jak i Polskie Towarzystwo Seksuologiczne wyraźnie stwierdzają, że zmiana orientacji seksualnej jest niemożliwa, a podejmowanie prób zmiany orientacji przynosi olbrzymie szkody dla psychiki człowieka.

"Pomimo powszechnej zgody w środowisku naukowym, że zarówno homoseksualizm jak i heteroseksualizm są normalnymi ekspresjami seksualności, niektóre organizacje polityczne i religijne próbują zmieniać orientację seksualną poprzez terapię, agresywnie propagując tę postawę społeczeństwu. Takie działania są znacznie szkodliwe, ponieważ prezentują fałszywe przekonanie, że homoseksualizm jest chorobą psychiczną, uznając często, że brak możliwości zmiany orientacji seksualnej jest moralną porażką."
— Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne

"Polskie Towarzystwo Seksuologiczne jest zaniepokojone krzywdzącym wpływem społecznych uprzedzeń na funkcjonowanie psychiczne i społeczne osób homoseksualnych i biseksualnych oraz jest świadome niechlubnej roli, jaką w podtrzymywaniu tych uprzedzeń odegrała niegdyś nauka, która przez ponad sto lat (do 1973 w USA i do 1991 w Europie) uznawała homoseksualność za zaburzenie psychiczne. Ówczesne mniemanie o patologicznym charakterze homoseksualności okazało się niepoparte faktami naukowymi, lecz oparte na społecznych uprzedzeniach od wieków zakorzenionych w kulturze zachodniej. Dlatego też homoseksualność została wykreślona z obu najważniejszych klasyfikacji zaburzeń psychicznych – DSM i ICD.
Jednocześnie na Polskim Towarzystwie Seksuologicznym, jako na organizacji naukowej, spoczywa odpowiedzialność za rozpowszechnianie w społeczeństwie aktualnego stanu wiedzy seksuologicznej, szczególnie jeśli społeczna dezinformacja w zakresie seksuologii podtrzymuje niesłuszną dyskryminację jakiejkolwiek grupy społecznej."
— Polskie Towarzystwo Seksuologiczne

"Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne podtrzymuje stanowisko z 1973 roku, że homoseksualność nie jest jednostką chorobową. W ostatnim czasie pojawiły się głosy kwestionujące powyższą tezę, które opierają się na założeniu, że homoseksualność może zostać "wyleczona". Podstawą tego typu twierdzeń nie są jednak rzetelne badania naukowe przeprowadzane przez kompetentnych specjalistów, lecz przekonania religijne lub polityczne nie respektujące praw obywatelskich osób homoseksualnych."
— Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne

Czy Adler nie ma szacunku dla samego siebie?

Jacek Adler, redaktor naczelny portalu Gaylife.pl, opublikował wczoraj tekst „Koza wielce obrażona”, który mnie bardzo zasmucił i zszokował. W środowisku gejowskim zagrzmiało, rozpętałą się burza, a na Adlera posypały się gromy. I słusznie, że zbiera on teraz cięgi za głupoty, które napisał, aczkolwiek satysfakcja z tego niewielka biorąc pod uwagę, ile napisany przez Adlera w umysłowym zaćmieniu tekst zniszczył. Adler uważa jednak, że „Skoro mamy wolność słowa – to wolno krytykować wszystko i każdego, kto bierze udział w życiu publicznym”. Szokujące jest dla mnie to, że Adler nie widzi różnicy między wolnością słowa z homofobią, a krytykę myli z obrażaniem innych ludzi. Zaskakuje znieczulica portalu Gaylife.pl na problem nieustannego łączenia homoseksualizmu z pedofilia i zoofilią w celu obrażenia gejów i lesbijek. Nie rozumiem dlaczego Adler nie widzi problemu w powielaniu idiotyzmów na temat homoseksualizmu. Godzi się na bycie upokarzanym i obrażanym. Woli potępiać tych, którzy działają niż samemu coś zaproponować. Jest to tragiczne biorąc pod uwagę fakt, że jest jednym z głosów środowiska gejowskiego. Niestety, gdyż wygląda na to, że Adler nie ma szacunku ani dla drugiego człowieka, ani dla siebie samego. I to bardzo boli. Warto zauważyć jednak też i słuszne postulaty Adlera m.in. sugestię, że należałoby pozwać księdza Trytka, który nawoływał do palenia gejów na stosie. Zgadzam się z tym w 100%. I mam nadzieję, że Adler zajmie się tym problemem. Myślę, że byłaby to dla niego doskonałą szansa by się zrehabilitować.

piątek, 25 grudnia 2009

Obojętni fani i homofobiczni trenerzy

John Amaechi, gwiazdor NBA, powiedział, że trenerzy, prezesi i właściciele klubów sportowych SA winni homofobii w futbolu. Wypowiedź ta była odpowiedzią na komentarz specjalisty PR Maxa Clifforda, który stwierdził, że „homofobiczni fani są powodem tego, że tak niewielu gejowskich sportowców decyduje się na coming out. Nie ma żadnego wyoutowanego pierwszoligowego piłkarza. Jedyny, który dokonał coming outu, Justin Fashanu, był prześladowany a w efekcie tego popełnił samobójstwo”. Clifford dodał, że sami piłkarze nie mają zazwyczaj problemów z akceptacją homoseksualnego kolegi w drużynie. Amaechi, który dokonał coming outu pod koniec swojej kariery, uważa jednak że winą za to należy obarczyć władze klubów sportowych. Powiedział, że trenerzy, prezesi i właściciele klubów sportowych oraz władze państwowe walczą o równouprawnienie kobiet i osób czarnoskórych w sporcie milcząc jednocześnie o osobach homoseksualnych. Dodał, że kiedy się ujawnił tylko 10 procent komentarzy byłą wroga, niewielka część komentarzy była otwarcie pozytywna, zaś większość obojętna. Stwierdził, że część fanów jest homofobiczna, inni są wolni od bigoterii, ale najwięcej fanów jest gdzieś po środku. Problem homofobii i bigoterii generalnie nie leży w fanach, ale władzach sportowych.
Ja natomiast uważam, że problem leży także w samych sportowcach. Jest on oczywiście spowodowany wpływem homofobicznego otoczenia, w tym także trenerów i władz klubów, ale nie można w nieskończoność poddawać się homofobicznemu molestowaniu. Czas walczyć nie tylko na boisku. Myślę, że coś się zmienia jednak w tym temacie. Coraz częstsze przypadki coming outów znanych sportowców są tego przejawem.

środa, 23 grudnia 2009

Miłada Jędrysik - Akcja Hiacynt posłów PiS

Zaglądam na witrynę internetową jednego z polskich tabloidów. Dwie potworne wiadomości. Ojciec gwałcił nastoletnie córki i zmuszał do prostytucji. Pedofil obcował płciowo z 13-miesięczną dziewczynką. Problem istnieje, choć jest nagłaśniany przez media w taki sposób, że wywołuje panikę większą, niż by należało.

Ale co tam media. Politycy to dopiero potrafią manipulować strachem przed pedofilami. PO wymyśla nowe prawo i promuje je jako "ustawę o kastracji farmakologicznej". Nieważne, że w Polsce nadal nikogo do leczenia zmusić nie można, można tylko zamknąć w zakładzie, jeśli nie chce się leczyć. Ale kastracja pedofilów - to brzmi.

A PiS wali w homoseksualistów. "Rzeczpospolita" cytuje interpelację, którą grupa posłów PiS zamierza zgłosić w Sejmie. Podpisało ją 27 parlamentarzystów. Chcą utworzenia przy MSWiA specjalnego zespołu zajmującego się zwalczaniem przestępstw seksualnych "popełnianych na szkodę dzieci przez pedofilów, w tym pedofilów homoseksualistów". Zespół miałby monitorować internetowe strony homoseksualistów, żeby wykryć przypadki propagowania przez środowiska homoseksualne pozytywnej pedofilii. Posłowie chcą wiedzieć, czy policja szkoli się, by wykrywać wśród homoseksualistów pedofilów, i czy prowadzi działania rozpoznawcze "polegające na identyfikacji i monitoringu lokali rozrywkowych, klubów, melin odwiedzanych przez homoseksualistów".

Pedofilia nie zależy od orientacji seksualnej. Procent osób ze skłonnościami pedofilskimi wśród hetero- i homoseksualistów jest taki sam. A to oznacza, że pedofilów heteroseksualnych - jak ci opisani u góry - jest o wiele więcej. Ale celem posłów PiS jest zohydzenie homoseksualistów w naszych oczach. Słuchają pewnie domorosłych guru, jak bawiący niedawno z odczytami w Polsce dr Paul Cameron, któremu Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne odebrało członkostwo i który twierdzi, że "jest silny związek między molestowaniem dziecka a homoseksualizmem".

Posłowie żądają inwigilacji homoseksualistów jak w PRL-owskiej akcji "Hiacynt". Wtedy na polecenie szefa MSW Czesława Kiszczaka osoby o skłonnościach homoseksualnych aresztowano i zmuszano do podpisania oświadczenia: "Miałem w życiu wielu partnerów, wszystkich pełnoletnich. Nie jestem zainteresowany osobami nieletnimi".

Pogratulować godnych poprzedników. Równie obrzydliwe byłoby tylko, gdyby grupa posłów antyklerykałów złożyła podobną interpelację w sprawie molestowania nieletnich przez katolicki kler, o czym przecież od kilku lat media całego świata informują nas równie gorliwie jak o "świeckiej" pedofilii.

Mexico City

Od wczoraj stolica Meksyku jest pierwszym terytorium w Ameryce Łacińskiej, gdzie osoby tej samej płci mogą zawierać związki małżeńskie. Decyzja stołecznego parlamentu wywołała euforię i protesty.Głosowanie w parlamencie miasta Meksyk, czyli Dystryktu Federalnego, wygrali zdecydowanie zwolennicy legalizacji (39 do 20 przy 5 głosach wstrzymujących się). W dodatku ostateczna wersja ustawy legalizująca małżeństwa gejów i lesbijek poszła dalej, niż proponowali autorzy - na sesji plenarnej wpisano do ustawy i przegłosowano także prawo do adopcji dzieci, czego nie przewidywała wersja uzgodniona wcześniej.Pierwsze takie prawo w Ameryce Łacińskiej przeforsowali głównie przedstawiciele rządzącej miastem Meksyk Partii Rewolucji Demokratycznej. - Niech żyje wolny Meksyk, niech żyje Meksyk pluralistyczny i świecki! - wołał z trybuny poseł David Razu.Zaraz potem w siedzibie parlamentu autorzy ustawy oraz przedstawiciele ruchu gejów i lesbijek rozpoczęli huczne świętowanie. W Ameryce Łacińskiej oprócz miasta Meksyk jeszcze Argentyna przygotowuje prawo legalizujące małżeństwa homoseksualne, ale ustawa utknęła na razie w parlamencie. Miesiąc temu w Buenos Aires nie doszedł do skutku pierwszy ślub pary gejów, gdy uroczystość dozwolona przez sąd została w ostatniej chwili zaskarżona do sądu wyższej instancji. Nie jest jednak obecnie wykluczone, ze wkrótce homomałzeństwa będą tam obowiązywały w całym kraju. Pierwszym miastem Ameryki Łacińskiej, które zgodziło się na rejestrację związków partnerskich osób tej samej płci było Buenos Aires. Później podobne kroki podjęły inne ośrodki Argentyny, a w ślad za nimi - inne latynoamerykańskie regiony. Urugwaj zalegalizował związki partnerskie w całym kraju.
Chyba warto wybrać się do Meksyku na wakacje. A że warto to wystarczy popatrzeć na zdjecia poniżej :)


Lietuva ir gėda

Litewski parlament przyjął poprawki do niechlubnej homofobicznej ustawy z bieżącego roku. Parlamentarzyści stosunkiem głosów 58-4 przy 25 osobowej absencji przyjęli zmiany. Przyjęta w tym roku ustawa zabraniała "promowania" homoseksualizmu i biseksualizmu. W obecnym zmienionym kształcie ustawa zabrania „promowania molestowania seksualnego nieletnich, stosunków seksualnych między nieletnimi oraz innych stosunków seksualnych”. Rzecznik Prezydent Dalii Grybauskaite, która zabiegała o zmianę prawa, powiedział, że „homofobiczne przepisy zostały usunięte i prawo spełnia standardy europejskie”. Jeśli przyjrzeć się jednak dokładnie ustawie to okazuje się jednak, że nadal jest ona sprzeczna z normami prawnymi przyjętymi w Europie. Marsze gejowskie nadal mogą być bowiem zakazywane zgodnie ze znowelizowanym prawem, które zabrania promocji „jakichkolwiek koncepcji rodziny innych niż wymieniona w konstytucji”. Walka o normalność na Litwie nie jest zatem zakończona. Zmienione przepisy nadal przynoszą wstyd Litwie.

Legierski vs homofobia - walka o godność

Krystian Legierski, kandydat Zielonych w wyborach do Parlamentu Europejskiego, zaskarżył polskie sądy ws. funkcjonowania postępowań wszczynanych na podstawie przepisów o tzw. trybie wyborczym. Chodzi o wypowiedzi posłów Prawicy Rzeczpospolitej na temat homoseksualizmu. Podczas spotkania w trakcie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego 26 maja 2009 r. w Urzędzie Gminy w Kartuzach kandydatka na europosłankę z ramienia Prawicy Rzeczypospolitej Maria Mięsikowska-Szreder powiedziała, że "homoseksualizm jest chorobą przekazywaną genetycznie i należy ją leczyć".

Pełnomocnik na okręg Gdynia-Słupsk-Gdańsk Andrzej Czaplicki nazwał homoseksualizm "zboczeniem". Inny z kandydatów na europosłów Stefan Czupa powiedział, że homoseksualizm jest "jakimś organicznym uszkodzeniem mózgu".

Legierski złożył do Sądu Okręgowego w Warszawie wnioski w trybie ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Stwierdził, że twierdzenia te były dla niego obraźliwe i miały negatywny wpływ na prowadzoną przez niego kampanię wyborczą, a także że podważały wiarygodność jego i jego partii. Domagał się zakazu rozpowszechniania tych informacji, ich sprostowania oraz przeprosin.

Podał, że w 1973 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm z listy schorzeń psychicznych, a w 1991 roku uczyniła to Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Sąd Okręgowy dla Warszawy-Praga oddalił jednak w czerwcu 2009 r. wniosek Krystiana Legierskiego przeciwko Marii Mięsikowskiej-Szreder. Sąd ignorując całkowicie ustalenia światowego środowiska medycznego wykazał się wyjątkową ignorancją, homofobią i chamstwem mówiąc, że Legierski nie udowodnił, iż stwierdzenia te są nieprawdziwe, ponieważ w środowiskach medycznych nadal toczą się spory dot. klasyfikacji homoseksualizmu. Dzień później sąd oddalił także wnioski złożone przeciw Andrzejowi Czaplickiemu i Stefanowi Czupie.

Legierski złożył zażalenie na to postanowienie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Dołączył też stanowisko Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. W stanowisku tym napisano, że "żadna orientacja seksualna (w tym homoseksualna) nie powinna być przez nikogo traktowana jako zaburzenie. Wszelkie próby leczenia homoseksualizmu powinny zostać uznane za nadużycie".

Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił zażalenie, stwierdzając m.in. iż spór w środowiskach medycznych na temat kwalifikowania homoseksualizmu jest okolicznością powszechnie znaną. Dziwi mnie oświadczenie sądu, gdyż spór to się toczył dawno temu, a jego wynikiem była decyzja światowego środowiska medycznego, która wyraźnie stwierdza, że żadna orientacja seksualna nie może być rozpatrywana jako choroba, zaś wcześniejsze klasyfikowanie homoseksualizmu jako zaburzenia nie miało żadnych podstaw i wynikało z niesprawiedliwych uprzedzeń. Werdykt sądu polskiego to kompromitacja.

Cieszę się, że Krystian Legierski nie pozostał obojętnym wobec homofobii i uprzedzeń polskich sądów i złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Skarga została przygotowana w ramach Programu Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka; informacje w tej sprawie znajdują się na stronach fundacji.

niedziela, 20 grudnia 2009

Dieux du Stade

Gwiazdor rugby i kapitan reprezentacji narodowej Walii Gareth Thomas zaskoczył wszystkich fanów i zawodników oświadczeniem, że jest homoseksualistą. Sportowiec, jak twierdzi, chce dać pozytywny sygnał do wszystkich ludzi. 35-letni kapitan reprezentacji Walii chce w ten sposób pokazać młodszym gejom z ambicjami sportowymi, że osiągnięcie sukcesu zależy tylko i wyłącznie od nich, a to, że są homoseksualistami nie może im w tym przeszkodzić

Historia Garetha Thomasa nie jest prosta, w młodzieńczym wieku odkrył swoją orientację. Jako 16-letni chłopak nie mógł się pogodzić z prawdą, ponieważ bał się, że droga do świata sportu będzie zamknięta dla niego jako geja. Dziś po latach Thomas wyznaje, że nie mógł już dłużej udawać i żyć w kłamstwie, dlatego postanowił się ujawnić. Zostało to okupione troskami małżeńskimi. Jego czteroletnie małżeństwo legło w gruzach, po tym, jak przyznał się żonie, że gustuje raczej w mężczyznach.

- Targały mną różne emocje, poprzez łzy, złość, aż do absolutnej rozpaczy - dodaje. - Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek chciałem, by ludzie poznali prawdę o mnie i, szczerze mówiąc, czuję się niespokojny o ich reakcje i o to, jaki może to mieć wpływ na moją rodzinę. Przyznaję, że było mi bardzo trudno ukrywać swoją seksualność, ale mam nadzieję, że swoim coming out'em pomogę innym podjąć podobną decyzję, nie tylko graczom rugby, a domyślam się, nawet jestem pewien, że wśród nich jest spora grupa takich, jak ja.

- Moi najbliżsi, rodzina i przyjaciele byli tym zaskoczeni, ale przyjęli moje wyznanie zwyczajnie, ze zrozumieniem. Nadal mnie wspierają. Przecież z powodu tego wyznania nie stanę się nagle innym człowiekiem niż byłem do tej pory. Co dalej? - mówi. - Nie mam zamiaru rozpoczynać jakiejś "krucjaty" homoseksualnej, ale swoją decyzją chcę wysłać "pozytywne przesłanie" do innych osób homoseksualnych.

Thomas znalazł wsparcie u trenera drużyny Cardiff Blues Scotta Johnsona, który poradził mu, by powiedzial o swoim homoseksualizmie kolegom. Pierwszymi osobami z drużyny, którzy się dowiedzieli o tajemnicy Thomasa byli Stephen Jones i Martyn Williams. - Czekałem na nich w knajpie i zastanawiałem się co będzie - wspomina Thomas. - Koledzy przyjęli tę informację po męsku, nawet nie mrugnęli okiem. Dwóch moich przyjaciół zachowało się wspaniale, poklepali mnie po ramieniu i zrozumieli moje obawy. Dlaczego nie powiedziałeś nam tego wcześniej - skwitowali zawodnicy - wspomina Thomas.

Niedawno homoseksualizm ujawniła jedna z największych gwiazd irlandzkiego sportu Dónal Óg Cusack. Rok wcześniej publicznie o swoim homoseksualizmie powiedział także gwiazdor NBA John Amaechi.


Dónal Óg Cusack

John Amaechi

Francuscy rugbyści natomiast kolejny zaprezentowali swoje wdzięki w kaledarzu "Dieux du Stade". Jak zawsze wyglądają fantastycznie.













sobota, 19 grudnia 2009

Paweł Leszkowicz - Rozkosz i emancypacja

Z Pawłem Leszkowiczem, kuratorem wystawy dotyczącej wątków homoseksualnych w sztuce, która planowana jest latem 2010 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie, rozmawia Magdalena Moskalewicz. Wywiad przeprowadzony dla pisma ARTEON nr 12, grudzień 2009

Magdalena Moskalewicz: Pańska wystawa „Ars Homo Erotica” otwiera się dopiero za pół roku, a już dzisiaj można o niej przeczytać wydawane na gorąco sądy w dziennikach i tygodnikach. Zarówno publicyści jak i cytowani przez nich wykładowcy wyższych uczelni już mówią o skandalu. Dlaczego?

Paweł Leszkowicz: To wczesne zainteresowanie bardzo mnie cieszy, jest to najlepszy „P.R.” dla wystawy, nawet gdyby Tym, którzy nawołują do cenzury udało się moją wystawę powstrzymać. Oczywiście, powody zainteresowania nie maja nic wspólnego ze sztuką, a tylko z polityką i ideologią. Pomimo tego, że temat homoseksualizmu w sztuce i kulturze jest jednym z odwiecznych, a w wystawiennictwie światowym istnieje regularnie od lat 70. XX wieku, w Polsce wciąż budzi protesty. Krytycy nie kierują się wiedzą, ale archaicznymi przesądami wobec homoseksualności i wolności ekspresji artystycznej. Podłożem negatywnych wypowiedzi i tekstów są wyraźnie ignorancja i homofobia.

Współcześnie w polskiej sztuce i wystawiennictwie ta tematyka pojawia się dość często, wydaje się że drzwi dla tego typu sztuki zostały już otwarte. A jednak tym razem zadziałało miejsce - MUZEUM NARODOWE w stolicy. Okazuje się, że to, co wolno galeriom sztuki współczesnej, nie przystoi Muzeum Narodowemu. U krytyków tego projektu w sposób typowy dla konserwatywnej polityki obyczajowej nacjonalizm połączył się z homofobią. To połączenie już wielokrotnie eksplodowało w polskiej polityce - jest dobrze rozpoznane i zanalizowane. Niestety, ARS HOMO EROTICA pozwala zaobserwować je ponownie. Paradoks całej sytuacji polega na tym, że jest to wystawa wręcz idealna dla MN z jego kolekcją sięgającą antyku. Sporą część ekspozycji zajmą kopie antycznych posągów i klasycystyczna rzeźba. A miejsce dla takich eksponatów jest właśnie w Muzeum Narodowym. Czuję się tak jakby te dzieła czekały tam na mnie od wieków i wyciągały do mnie ręce - aby je w końcu pokazać w takim kontekście i wydobyć z magazynów i ekspozycyjnych marginesów .

Komentujący Pańską wystawę nie mogą jeszcze wiedzieć jakie prace zostaną na niej pokazane - można na ten temat jedynie domniemywać na podstawie zawartości zbiorów MN. Czy ma Pan już sprecyzowaną koncepcję kuratorską?

Scenariusz wystawy był już gotowy w październiku. Teraz dokonuję tylko redukcji pod kątem architektury wystawy, możliwości konserwacji i kosztów. I tak znajdzie się na niej około 200 dzieł sztuki tworzonych we wszystkich mediach: od antycznych waz, po plakaty i wideo. Ekspozycja będzie się składała z dwóch zasadniczych komponentów: sztuki dawnej z kolekcji MN i sztuki współczesnej z Europy Środkowo-Wschodniej.

Część muzealna wiązać się będzie z zagadnieniem badania kolekcji muzealnych i ich odkrywaniem z nowego punktu widzenia, odmienianiem. Związane jest to z pracą historii sztuki nad docieraniem do marginesów kanonicznych muzealnych kolekcji, ich rewidowaniem. Podejmować będzie również problem tworzenia historii sztuki poprzez zmienne odsłony kolekcji muzealnych, w tym przypadku odsłoniętej poprzez perspektywę queer. Wystawa jest w ten sposób próbą przełożenia akademickich studiów nad seksualnością na język współczesnego wystawiennictwa: zarówno sztuki dawnej, jak i aktualnej.

Równorzędny element to prezentacja współczesnej sztuki o tematach lesbijskich i gejowskich z naszego kręgu –„nowej części Unii Europejskiej” . Jest to obszar kulturowy i polityczny gdzie toczą się w Europie gwałtowne konflikty i „walki” dotyczące praw tej mniejszości, gdzie ustawy antydyskryminacyjne są dopiero wprowadzane. Z kolei pod względem artystycznym od lat 90., a szczególnie od początków XXI wieku, rozwija się w tych krajach nowy, silny nurt sztuki queer, charakteryzujący się taką artystyczną i polityczną ostrością, która w sztuce zachodniej została już zasymilowana. Ta część wschodnioeuropejska została zainspirowana przez Piotra Piotrowskiego, bez którego zaproszenia i determinacja, wystawa nie mogłaby zaistnieć.

Wystawa ma zamiar zaakcentowania i opisania tej nowej tendencji oraz usytuowania jej w kontekście zarówno całej historii sztuki jaki i współczesnej polityki demokracji.

Te dwa komponenty zostaną na wystawie połączone i podzielone na następujące sekcje tematyczne: homoerotyczny klasyzm, akt męski, ikonografia mitycznych par męskich, święty Sebastian, imaginarium lesbijskie, transgender/androgynia, czas walki i archiwum.

Wspomniał Pan o akademickich studiach nad seksualnością. Równolegle z wystawą przygotowuje Pan w Instytucie Historii Sztuki UAM w Poznaniu rozprawę habilitacyjną dotyczącą aktu męskiego w sztuce. Na ile oba te projekty są ze sobą połączone?

Muzeum Narodowe to również instytucja naukowa. Takie połączenia jest więc dla mnie oczywiste. Tematy podjęte w ramach wystawy mają przecież swoją bogatą tradycję i bibliografię we współczesnej humanistyce , w tym historii sztuki i obficie z niej korzystam. A co do książki, nad którą pracuję, to tak, ma ona wpływ na wystawę. Z perspektywy XVIII –wiecznego klasycyzmu, jak i współczesnego postmodernizmu, akt męski uważam za element, lub kod, sztuki homoerotycznej. Dzieła z tych dwóch epok kulturowych zostaną zaprezentowane publiczności: kobietom i mężczyznom, którzy są wielbicielami męskiego ciała w pełnej nagości. W końcu od tego zachodnia historia sztuki się zaczyna. Wystawa będzie zapewne największą prezentacją aktu męskiego w polskim wystawiennictwie.

Co w takim razie myśli Pan o podpieraniu swoich (uważanych za kontrowersyjne) działań argumentami z dziedziny nauki?

Nie liczę zbytnio na „obronę” poprzez naukę, gdyż ma ona dwa końce. Jak Pani wie każda interpretacja ma kontr-interpretację. Na dzieło lub zjawisko można patrzyć z różnych perspektyw i dostrzegać w nim zupełnie inne rzeczy. Podejrzewam więc, że raczej krytycy będą korzystali z miecza tzw. nauki. Cóż np. akademicka historia sztuki może powiedzieć na temat aktów męskich Jana Matejki – na wystawie ARS HOMO EROTICA? A takie zostaną zaprezentowane. Raczej nie ma bogatej literatury naukowej na ten temat. Dlatego wyobraźnia, obok wiedzy, pełni równoważną funkcję w kompozycji i percepcji wystawy.

Mówiąc "sztuka homoseksualna" myśli się najczęściej "gejowska". Szymon Hołownia w artykule-paszkwilu krytykującym ARS HOMO EROTICA (opublikowanym w Newsweeku) pisał: "Z magazynu ramot przeistoczy się w roztańczoną platformę pełną gejów wszystkich epok! Gej esteta podziwiać będzie mógł gejów marmurowych, gej sadysta – gejów trawionych kwasem w technice akwatinty." W tego typu wypowiedziach widać ignorowanie, bądź przynajmniej lekceważenie istnienia homoseksualnych kobiet. W jakim stopniu Pański pokaz dotyczyć też będzie sztuki o wątkach lesbijskich?

Tekst w Newsweeku był satyrą na wystawę, a że cenię humor nade wszystko - bardzo mi się podobał, nie można jednak w oparciu o niego oceniać tego projektu. Większość podanych informacji była niestety nieprawdziwa. Z fantazji autora diagnozuję jednak, że nie interesuje się kobietami - dlatego o nich nie wspomina. Tymczasem ARS HOMO EROTICA pozwoli mi spełnić jedno z moich marzeń wystawienniczych: zorganizowanie pierwszej wystawy o tematyce lesbijskiej i w ten sposób ukoronowania moich badań i projektów feministycznych. Cała górna część ekspozycji będzie takim prekursorskim labiryntem kobiecego homoerotyzmu, w którym ikonografia kobiecej miłości obecna w męskiej tradycji sztuki zostanie zestawiona ze współczesną sztuką kobiet obrazującą lesbijski erotyzm. Wprowadzą w tę sferę dwie ikony : Safona (antyczna ceramika i nowożytna grafika) i Greta Garbo (plakaty filmowe z lat 20. i 30. XX wieku). Prowadząc badania udało mi się dokonać kilku odkryć, jedną z nich jest artystka wideo ze Słowacji - Anna Daucikova, która prezentuje niezwykłą, amorficzną wizję kobiecego ciała. To całkowicie odmienny sposób widzenia, jakiego brak w polskiej sztuce. A właśnie o to w tej wystawie również chodzi o zmienianie perspektywy spojrzenia na sztukę i na erotyzm.

Postulowana przez Pana chęć zmiany skostniałych sposobów postrzegania ujawnia edukacyjne podstawy tego projektu wystawienniczego. Czy poza tym aspektem ma Pan w stosunku do niego jeszcze jakieś inne aspiracje? Innymi słowy, jak streściłby Pan przesłanie ARS HOMO EROTICA?

Wymiar edukacyjny jest ważny , lecz nie najważniejszy. Istotny jest dla mnie aspekt artystyczny i naukowy wystawy. Ekspozycja pozwoli również spojrzeć inaczej, na niektóre obiekty, czasami bardzo dobrze znane. Chodzi o podkreślenie wielowymiarowości sztuki i przedstawienia wizualnego. Dodanie nowego wymiaru, do tego, który już istnieje i jest zbyt standardowy. Swoje wystawy staram się jednak zawsze budować tak aby były przyjemnością dla odbiorcy, aby dostarczały rozkoszy. To jedno ważne przesłanie- rozkosz! A drugie to – emancypacja! To wystawa, o której będzie się mówiło i która - poprzez politykę obyczajową - ma przesłanie polityczne. Nawet konkretne przesłanie, jakim jest rejestracja związków partnerskich w tym kraju. Uważam, że to prawdziwie wzniosłe zadanie dla sztuki , która często w historii towarzyszyła wyzwalaniu ludzi i poszerzaniu wolności.

W listopadzie otwarta została w MUMOK w Wiedniu wystawa "Gender Check" dotycząca problemu kobiecości i męskości w sztuce Europy Wschodniej, prezentująca dzieła sztuki z 2 połowy XX wieku – a zatem pokrywająca się częściowo ze scenariuszem Pańskiej wystawy. Na ile ARS HOMO EROTICA wpisywać się będzie w popularny na świecie nurt przewartościowań sztuki "wysokiej" z krytycznego punktu widzenia mniejszości (seksualnych, rasowych, klasowych, etc)?

Wystawa „Gender Check” ma na wiosnę przyjechać do warszawskiej Zachęty. Kolejny raz wprowadzi więc „genderowe” spojrzenia na sztukę postkomunistycznej Europy Wschodniej. To bardzo dobrze, że tak się dzieje. Uważam jednak, że sama płeć nie jest już subwersywną kategorią, gdyż została oswojona.

ARS HOMO EROTICA jest autorskim projektem i odwołuje się do zupełnie innej tradycji: bardziej homoseksualnych, ryzykownych i transhistorycznych wystaw. Mówimy tutaj o całej historii kultury, a nie tylko współczesności. Homoerotyzm to nie jest mniejszość w historii kultury, ale tajemnicze centrum kanonu. Bardziej od wystaw robionych z punktu widzenia mniejszości inspirowały mnie takie duże przekrojowe projekty jak: „Robert Mapplethorpe and the Classical Tradition” (Guggenheim Museum, Nowy Jork 2005) i „Art and Homosexuality from von Gloeden to Pierre et Gilles”, (Palazzo della Ragione, Mediolan 2007). W perspektywie wystawiennictwa światowego ARS HOMO EROTICA znajdzie się pomiędzy ekspozycją „Gay Icons” National Portrait Gallery w Londynie, pokazywaną latem 2009, a otwieraną na jesieni 2010 roku monumentalną „Hide/Seek: Difference and Desire in American Portraiture” w National Portrait Gallery w Waszyngtonie. Jeśli więc uda się otworzyć tę wystawę w Warszawie i kryzys lub polityka jej nie pokonają, to mieszkańcy i goście stolicy będą mieć taką samą szansę zapoznania się z homoerotycznym dziedzictwem kultury jak publiczność wielkich zachodnich metropolii. Wydaje się, że w czasie odbywającej się w lipcu 2010 parady LGBT „Euro Pride” Warszawa potrzebuje ARS HOMO EROTICA niczym tlenu. Modlę się do moich bogów Apollina i Dionizosa aby wszystko się udało.

Zbysław Marek Maciejewski, Autoportret z puttem, 1978

Alexander Kisielev, Śmierć Hiacynta

Adam Adach, ForSuch Thing As Love, 2009

Krzysztof Jung, Orgia

Antonio Canova, Gladiator, 1757

Yassen ZZ Sgyrovski, The queer trash, 2006 - 2008


Paweł Leszkowicz jest autorem psychoanalitycznego i feministycznego studium sztuki "Helen Chadwick. Ikonografia podmiotowości" i współautorem książki "Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce"(www.aureus.pl). Publikował w "Res Publice Nowej", "ARTMargins", "Harvard Gay & Lesbian Review Worldwide", "Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN", "Odmianach odmieńca", "Parametrach pożądania". Był kuratorem wystawy sztuki kobiecej i gejowskiej "Miłość i demokracja" oraz ekspozycji "GK Collection" (m .in. praca Andy Warhola) i "Imperium zmysłów". W 2009 roku odbyła się w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku jego wystawa "Vogue" o związkach mody męskiej ze sztuką współczesną.

Wystawa poświęcona sztuce homoseksualnej będzie pokazana w przyszłym roku i zbiegnie się w czasie z Europride.

Aymeric Giraudel