środa, 30 września 2009

Nie religia, lecz filozofia wypełnia moje życie


Pani Maria Szyszkowska była i jest dla mnie autorytetem moralnym. W mottcie bloga, którego jest autorką, zawarte jest dokładnie to, co ja sam chciałbym wyrazić. Polecam wszystkim blog prof. Marii Szyszkowskiej -http://szyszkowska.bloog.pl/ Szkoda, że wycofała się z polityki. Myślę, że jej odejście z polityki jest ogromną stratą dla społeczeństwa, a jednoczesnie bardzo zubożyło świat polskiej polityki. Piszę dziś o prof. Szyszkowskiej właśnie z uwagi na to, że brakuje mi bardzo jej osoby na scenie politycznej. Prezentowane przez nią poglądy odzwierciedlają bardzo silnie moje własne, a pod jej mottem życiowym mógłbym się sam bardzo chętnie podpisać. Prof. Szyszkowska to dla mnie osoba wyjątkowa, bardzo wysoko oceniam jej dorobek jako filozofa i etyka oraz postawę życiową. Ponieważ uważam, że mądrych ludzi i ich poglądy warto zawsze i wszędzie promować to też i pozwalam sobie na moim blogu na przytoczenie wybranych cytatów prof. Szyszkowskiej. Mam nadzieję, że będą one dla wielu inspirujące i wzbogacające.

Człowiek
• Chorym jest mówienie o dzieciach nienarodzonych – embrion nie jest człowiekiem. Nawet w momencie urodzenia my jesteśmy zaledwie zadatkiem na człowieka. Człowiekiem stajemy się całe życie, o ile wkładamy w to dużo, dużo wysiłku.
• W momencie urodzenia, przyjścia na świat, rozpoczyna się życie biologiczne, wtedy nie ma już wątpliwości, że to jest człowiek. Ale w pełni człowiekiem stajemy się w ciągu naszego życia, zdobywając się na wysiłek rozwijania świadomości, poglądu na świat i charakteru.
• Bardzo cenię rodzinę, ale na człowieka należy spoglądać jako na kogoś indywidualnego, nie zaś cząstkę rodziny.
• Cywilizacja dostatku dóbr materialnych błędnie jest kojarzona z czasem szczęśliwości. Żeby być szczęśliwym, poza innymi warunkami (subiektywnymi i zróżnicowanymi indywidualnie), niezbędny jest kontakt z drugim człowiekiem, a nie z rzeczami.
• Człowiek może znacznie więcej, niż mu się wydaje. I jeszcze więcej niż mu się na co dzień chce. Niech zatem zdąża do najwyższych wartości!
• Europa ze swoim kultem biologicznej młodości wydaje się pusta w zestawieniu z azjatyckim kultem wieku sędziwego.
• Ja nie chcę negować tradycyjnych polskich wartości, a jedynie troszczę się o to, by ci Polacy, którzy mają odmienne systemy wartości mogli znaleźć miejsce we wspólnej naszej ojczyźnie.
• Jest przerażające społeczeństwo, w którym jest miejsce tylko, na przykład, dla heteroseksualistów.
• Jeśli ktoś jest fanatykiem, to można się spodziewać, że będzie działać konsekwentnie. Jego działania są możliwe do przewidzenia. Natomiast bezideowość jest bardzo niebezpieczna, bo działania ludzi i ugrupowań bezideowych, wyłącznie pragmatycznych, nie są możliwe do przewidzenia.
• Klonowanie koresponduje z nadzieją człowieka na nieśmiertelność, bo w gruncie rzeczy nikt nie chce umierać. Ludzie mający powyżej stu lat, jeżeli są świadomi, też pragnęliby dalej żyć, czy księża rozmaitych wyznań również leczą się, by zbyt szybko nie odchodzić z tego świata. Tak więc klonowanie to jest pewna nadzieja na przedłużenie życia i na trwanie w zdrowiu.
• Nie mam wątpliwości co do tego, że powinno się zezwolić na badania dotyczące klonowania, ponieważ nie można w żadnym wypadku stawiać bariery, gdy chodzi o dociekanie prawdy. Uczony musi mieć wolność prowadzenia badań.
• Popieram prawo ludzi do bycia sobą.
• W Polsce panuje nieuprawniony, przemożny kult rodziny, który sprawia, że człowiek nie jest postrzegany jako byt autonomiczny, ale jako część rodziny heteroseksualnej.
• W Polsce powstał niezdrowy kult dziecka. Dziecko stało się bożyszczem rodziny.
• Związki homoseksualne mają przewagę nad heteroseksualnymi i są wartościowsze. Tu bowiem dwoje ludzi żyje dla siebie nawzajem. Nie dla otoczenia, rodziny, dzieci, ale właśnie tylko dla siebie.

Demokracja
• Często przeceniamy wartość demokracji, jest to ustrój, który ma tyle samo wad co zalet.
• Jednym z fałszywych mitów jest powtarzane bezmyślnie przekonanie, że słuszne jest to, co uznaje większość.
• Liczba jednostek opowiadających się za jakimś twierdzeniem nie decyduje o jego słuszności.
• Trzeba bronić demokracji, ponieważ w Polsce coraz wyraźniejsze są tendencje autorytarne, a faszyzm staje się coraz bardziej widoczny.
• W Polsce przeszliśmy od dominacji marksizmu do państwa katolickiego, które nazywamy demokracją.
• W ustroju demokratycznym nie wolno narzucać całemu społeczeństwu określonych poglądów religijnych i moralnych.
• Według przyjętych kryteriów demokracji, media publiczne powinny dawać ten sam czas antenowy różnym światopoglądom i partiom, w tym także pozaparlamentarnym. Jaka jest rzeczywistość – wszyscy wiemy.

Eutanazja
• Dyskutując o eutanazji, trzeba wziąć pod uwagę zdanie osób bardziej wrażliwych, które nie są w stanie znieść tego czekania na nieodwołalną śmierć. Zdarza się, że niektórzy chcieliby ją przyśpieszyć. Dlaczego mocą przepisów prawnych miałoby się komuś w tym przeszkadzać?
• Jestem zwolenniczką traktowania człowieka jako istotę wolną i właśnie szacunek dla wolności człowieka skłonił mnie do napisania kilka lat temu książki, a teraz do przygotowania ustawy, według której człowiek – będący w pełni władz umysłowych i świadomości tego, co mówi i chce zrobić – powinien mieć prawo poddania się eutanazji.
• Mi eutanazja nie jest potrzebna, bo nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji. Sądzę, że prawo nie powinno być wyrazem pewnych określonych kanonów moralnych.
• Nikt nie pytał nas, czy chcemy przyjść na świat. Dlaczego więc w sytuacjach skrajnych nie mielibyśmy sami decydować o śmierci i sposobie odejścia z ziemi? Dlaczego zmuszać kogoś do znoszenia nadmiaru cierpień?
• O eutanazji często dyskutują ci, którzy nie mają dostatecznie rozwiniętej wyobraźni i uczuciowości, by móc postawić siebie w sytuacji człowieka pragnącego śmierci.
• Pragnienie eutanazji, gdyby była ona możliwa, wyraziłyby jedna czy dwie osoby w ciągu roku. Są jednak osoby, które nie potrafią sobie poradzić z niekontrolowalnością śmierci.
• Prawne zezwolenie na eutanazję nikogo nie zmuszałoby do jej popełnienia. Możliwość nie jest przymusem.
• W każdym społeczeństwie wypadków eutanazji jest bardzo mało. Jej przeciwnicy są z reguły – o paradoksie! -zwolennikami prowadzenia wojen. To ogromne zakłamanie.
• W wielu katolickich wystąpieniach miesza się eutanazję z holokaustem! To jest skandal i obraza ofiar holokaustu.

Filozofia
• Bycie przeciwnikiem czegoś we własnym życiu nie powinno znaczyć, że innym na to nie zezwalamy.
• Bytując w izolacji od ludzi odczuwa się bezwartościowość swego istnienia.
• Chciałabym, żebyśmy wreszcie przestali żyć w zakłamaniu.
• Jestem kantystką. Uważam, że własne poglądy należy wcielać w życie. O prawdzie poglądów decydują działania.
• Jesteśmy obdarzeni – jako najsilniejszym – instynktem samozachowawczym. I jest dramatem, że zostały stworzone istoty z tak silnym instynktem samozachowawczym, a jednocześnie skazane na śmierć. W mojej ocenie to niezwykle okrutne i nie potrafię sobie z tym poradzić. Stąd moje studia filozoficzne.
• Mam o wiele większe zaufanie do intuicji niż do rozumu. Bo rozum podlega manipulacji, a i tak jesteśmy wystarczająco manipulowani żyjąc w koniunkturalnym społeczeństwie.
• Marksizm nie jest poglądem, wbrew pewnym mniemaniom w Polsce, którego należałoby się wstydzić. Marksizm jest nurtem filozoficznym mającym przedstawicieli w Europie Zachodniej. Ten nurt filozoficzny nigdy nie był mi bliski, ale bronię prawa do wolności wyboru stanowiska filozoficznego.
• Można żyć albo ciekawie i niewygodnie i pokonywać w sobie wygodnictwo, albo wygodnie i nieciekawie.
• Najbardziej niebezpieczna jest obojętność.
• Należy mierzyć siły na zamiary i dążyć do celów z pozoru nieosiągalnych.
• Nasze życie jest zaprawione zbyt małą dozą buntu i zbyt wielką skłonnością przystosowywania się do tego, co powszechne.
• Nie przyzwyczajać się, lecz w tym, co znane, odnajdywać nowe – oto droga wzbogacająca codzienność.
• Nigdy nie ulegać pokusom konformizmu, bo nic tak nie paczy charakterów, jak konformizm, czyli rezygnowanie z własnych poglądów, udawanie innych, tych które przynoszą wymierne korzyści życiowe.
• Poddanie się i zagubienie w rutynie życia, pogodzenie się z zastaną rzeczywistością bądź sprowadzenie życia do wygodnego urządzenia się w nim – to utrata możliwości samostwarzania siebie, droga bezmyślna i donikąd.
• Pośpiech, stan rozproszenia wewnętrznego, zmęczenie trudnymi warunkami życia, nie zadawanie sobie głębszych pytań, sprzyjają funkcjonowaniu mitów.
• Sprawą nader istotną jest jednoczenie się osób podobnie czujących i myślących.
• Twierdzę, że nie ma postawy bardziej nagannej niż głoszenie poglądów odległych od własnych przekonań.
• Trzeba mieć odwagę urzeczywistniania słusznej sprawy, choćby się o nią walczyło w osamotnieniu.
• Trzeba mieć w sobie odrobinę szaleństwa. By odczuwać urodę życia, warto zawierzyć własnej wyobraźni. A być sobą, to istnieć często wbrew otoczeniu i powszechnie uznawanym wartościom.
• Życie trzeba czymś wypełnić, choćby to był w ocenie innych nonsens i absurd.

Lewica
• Człowiek lewicy musi być odważny w ujawnianiu niesprawiedliwości i wszelkiej dyskryminacji.
• Człowiek lewicy nie może godzić się na dyskryminację jakichkolwiek grup społecznych.
• Idee lewicowe nie są obecne w telewizji i radiu. Tworzy się społeczeństwo jednoświatopoglądowe, pozostające pod wpływem prawicowych poglądów.
• Lewicowość wiąże się nierozdzielnie z traktowaniem każdego człowieka jako celu samego w sobie, a nigdy jako środka do nawet najbardziej szczytnych celów.
• Nie można być prawdziwym człowiekiem lewicy, nie pragnąc dla wszystkich jednakowych praw i wolności.
• Nie określiłabym moich poglądów w żadnym wypadku jako radykalnie lewicowych. Moje poglądy są zwyczajnie lewicowe. Natomiast ci, którzy określają swoje poglądy mianem lewicowych, często są przedstawicielami, jak się okazuje, prawicy – mam na myśli chociażby poglądy pana Borowskiego, czy poglądy pana Cimoszewicza.
• Prawdziwa lewica musi mieć świadomość niesprawiedliwości i wrażliwość na biedę. Musi chcieć systemowych rozwiązań w tej kwestii. Akcje dobroczynne pomagają tylko doraźnie. W obecnym czasie przyznawanie się do poglądów lewicowych wymaga odwagi. Do dobrego tonu należy bowiem wypieranie się takich zapatrywań.
• Prawdziwy człowiek lewicy musi być świadomy istniejącego zakłamania. Otóż dominuje u nas katolicyzm popierany przez państwo i rządzącą partię – tylko z nazwy lewicową.

Polityka/Państwo/Prawo
• Ani feminizm, ani homoseksualizm nie jest chorobą.
• Autorytety umacniają władzę. Ich zniewalająca siła zmniejsza krytycyzm na tyle, że niektórzy uznają czyjś autorytet wbrew racjom swojego rozumu, przystosowując się do opinii otaczających ludzi. Są to autorytety – nazwałabym urzędowe.
• Część polityków jest zajęta myślą o wygodnym urządzeniu siebie i własnych rodzin. Panuje nepotyzm i usankcjonowana korupcja. Wielu polityków charakteryzuje mała wrażliwość i uczciwość, skoro kierują się egoizmem w warunkach postępującej nędzy. Poza tym większość chce rozgłosu, a powinny im przyświecać jakieś ideały i chociaż odrobina bezinteresowności.
• Dowodem na to, że żyjemy w państwie wyznaniowym, jest oczywiście podpisanie konkordatu, wprowadzenie do wszystkich uroczystości państwowych elementów religijnych i duchowych. Poza tym święcenie dosłownie wszystkiego, co się da, łącznie z poświęceniem tornistrów dla dzieci w jednej z warszawskich szkół. Kolejnym przejawem państwa wyznaniowego jest stosunek do homoseksualistów i lesbijek, czy też zgorszenie możliwością wprowadzenia w Polsce prawa do eutanazji. Odnoszę wrażenie, że za pomocą norm prawnych chce się zmusić wiernych do przestrzegania pewnej określonej moralności – poprzez na przykład utrudnianie rozwodów czy też wprowadzenie religii do przedszkoli.
• Ja nie popieram zboczeń! Ja jestem orędowniczką rejestracji związków osób jednej płci.
• Jesteśmy jednym z bardziej nietolerancyjnych narodów; porównując się np. z Francją, Hiszpanią czy Holandią, wypadamy fatalnie. Ta nietolerancja niszczy życie milionów Polaków, także tych, którzy są nietolerancyjni. Bo nietolerancja z reguły łączy się ze złością, agresją, nienawiścią, a te uczucia niszczą tych, którzy je w sobie hodują.
• Karanie za posiadanie narkotyków nie ma sensu. Państwo nie powinno zbyt głęboko ingerować w stan zdrowia lub upodobania i nawyki obywateli.
• Kategorie dobra i zła należą do moralności, a nie do wymiaru sprawiedliwości. Tylko w państwach o ustroju totalitarnym narzuca się społeczeństwu jeden pogląd moralny, prowadząc do zniewolenia. W ustroju demokratycznym, czyli wieloświatopoglądowym, sędziom nie wolno orzekać w kategoriach moralnych.
• Media przedstawiają moje poglądy wybiórczo.
• Milcząca umowa między państwem a Kościołem, dotycząca poparcia polskiego wejścia do Unii Europejskiej w zamian za nieuchwalanie lewicowych ustaw, przyniosła negatywne skutki.
• Na szczęście przynajmniej teoretycznie nie żyjemy w państwie kościelnym i nie obowiązują wszystkich obywateli tego kraju nakazy Kościoła rzymskokatolickiego. Przynajmniej teoretycznie.
• Najbliższy jest mi socjalizm o korzeniach kantowskich, ponieważ żaden człowiek o rozwiniętej wrażliwości i uczciwości nie może godzić się z biedą, ubóstwem i obojętnością państwa. Źle reaguję na liberalizm gospodarczy, bo wolny rynek jest mitem.
• Najważniejsze w filozofii Kanta, do podstaw której nawiązuję, jest nakaz traktowania każdego człowieka jako celu samego w sobie. Z tego nakazu płynie logiczny wniosek, że socjalizm jest najlepszym ustrojem. Tęsknię do scentralizowanego państwa rządzonego przez oświeconych polityków.
• Nie interesuje mnie prowokacja polityczna ani szukanie zwady z Kościołem, tylko rzeczywista demokracja.
• Nikt nie ma monopolu na jedynie słuszne poglądy.
• Obecnie obowiązująca konstytucja odwołuje się do prawa naturalnego, czego nie czyniły konstytucje poprzednie. Na świecie jest kilka teorii prawa naturalnego, natomiast w Polsce w milczący sposób i bez żadnych dyskusji publicznych interpretuje się to prawo w duchu nauki Kościoła, czyli tomistycznym. Jest to przejaw moralorządności.
• Prawo stanowione nie powinno być wyrazem poglądów nawet najliczniejszej grupy światopoglądowej.
• Prawo ma gwarantować każdemu to, żeby korzystając ze swe wolności, mógł wybrać sobie taki światopogląd moralny i taki system wartości, który jemu odpowiada, a nie państwu, oczywiście zgodny z zasadą współżycia społecznego.
• Przedstawiciele niektórych wyznań pragną wzmocnić nakazy religijne stosowną surowością prawa. Tymczasem prawo nie powinno być wyrazem poglądów moralnych żadnej z grup społecznych.
• Przeraża mnie przejście od państwa ateistycznego do państwa, w którym dominuje Kościół jednego z wyznań.
• Sloganowa równość wobec prawa nic nie znaczy.
• Słowo "socjalizm" ma bardzo wiele znaczeń, nie tylko to, które w Polsce wywołuje stan niechęci.
• To, co dzieje się u nas, można określić neośredniowieczem. Jak inaczej rozumieć np. projekt ustawy, aby 16 października uczynić Dniem Jana Pawła II, i to z uzasadnieniem, że był to największy autorytet XX w.? Mocą prawa chce się decydować i nakazywać, kto jest autorytetem.
• Ustanawianie urzędowych autorytetów to jaskrawe naruszenie wolności obywatelskich.
• Uważam, że na Białorusi, podobnie jak w Iraku, realizujemy jakieś elementy polityki amerykańskiej. Polacy powinni najpierw uporządkować swoje sprawy wewnętrzne, dopiero potem pouczać inne kraje.
• Uważam, że samo publikowanie sondaży w okresie wyborczym jest już manipulacją i powinno być zabronione. Sondaże, pomijam już nawet, czy rzetelnie robione, czy nie, zniechęcają ludzi do głosowania na mniejsze partie, z których programem się zgadzają, na rzecz dużych, mających – według sondaży – większe szanse.
• W dziedzinie światopoglądu niejednokrotnie przepisy prawne są wyrazem poglądów moralnych Kościoła katolickiego.
• w moim przekonaniu Stany Zjednoczone nie mogą być wzorem dla Europejczyka, który w gruncie rzeczy pod względem świadomości stoi o wiele wyżej od przeciętnego Amerykanina.
• Zmiany ustrojowe w 1989 r. nie przyniosły demokracji i poprawy bytu ludzi, ale degradację polityczno-gospodarczą i biedę na skalę masową. Staliśmy się kolonią bogatych państw i zamiast socjalizmu skierowanego na instytucjonalną pomoc człowiekowi, mamy krwiożerczy kapitalizm z milionami bezrobotnych.
• Żyjemy w państwie wyznaniowym.

Religia
• Do Kościoła zraziła mnie dwulicowość katolików.
• Domagam się od lat życzliwości dla wszelkich grup światopoglądowych w Polsce, dla wyznawców wszelkich religii, w tym także niechrześcijańskich. Domagam się wolności również dla ateistów, agnostyków i ludzi bezwyznaniowych. Moje poglądy są świadomie zniekształcane w mediach.
• Interesujące, że ilekroć krytykuję w prasie głupotę, wąskość horyzontów, zaściankowość sposobu myślenia, czy mity obciążające świadomość Polaków – przypisuje mi się "walkę z Kościołem". Czyżby jego obrońcy utożsamiali Kościół z głupotą?
• Istnienie Boga jest przedmiotem wiary, a nie wiedzy.
• Jednak Bóg jest okrutny, jeśli powołuje do życia, a później odbiera je wbrew naszej woli.
• Kościelna filantropia ma prawie zawsze źródło w dotacjach państwowych i zwolnieniach podatkowych.
• Ludzie garną się do Kościoła w obawie przed śmiercią, a przecież człowiek i jego dusza to nie jest to samo. Nawet jeżeli przyjąć, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, to nie ma to jeszcze wiele wspólnego z nieśmiertelnością człowieka.
• Nie jestem ateistką i nawet przez moment nią nie byłam. Bliski mi jest panteizm – przekonanie o boskiej energii, która przenika wszystko, co istnieje. Stąd mój szacunek dla świata zwierząt i roślin.
• Nie mam wątpliwości co do tego, że żyjemy w państwie wyznaniowym. Podejmując dziś decyzje państwowe, bierze się pod uwagę stanowisko Kościoła i jego ewentualne niezadowolenie, które jest hamulcem do przeprowadzenia różnych reform.
• Nie religia, lecz filozofia wypełnia moje życie.
• Polacy zachowują się tak, jakby Jan Paweł II był Bogiem.
• Religia daje nadzieję, jeśli się w nią wierzy. Ale ja chcę docierać do pewnych rzeczy racjonalnie.
• Religia nie przyczynia się w Polsce do podniesienia poziomu moralnego społeczeństwa.
• Stajemy się państwem wyznaniowym, czego dowodem jest choćby to, że w TVP dominują wciąż treści o charakterze religijnym, a telewizja nie dopuszcza innych grup światopoglądowych aniżeli katolicki. Inne są wciąż nieobecne. Jakkolwiek istnieje zapis o wartościach chrześcijańskich, owo chrześcijaństwo sprowadza się wyłącznie do katolicyzmu, co jest nieporozumieniem.
• W odróżnieniu od Kościoła katolickiego, który dzieli wojny na słuszne i niesłuszne, jestem pacyfistką.
• Wyznania religijne z reguły przynoszą swoim wyznawcom jakąś wizję życia po śmierci, ale wiara nie jest tym samym, co wiedza.

Wolność
• Konformizm, jeżeli staje się powszechnym zjawiskiem, powinien być traktowany jako sygnał braku wolności.
• Szukając zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa, rezygnujemy często z wolności. Wolność bowiem zmusza do podejmowania decyzji i uniemożliwia bezpieczne trwanie w kokonie spokoju.
• Wolność nie usypia, nie prowadzi ani do bierności, ani do konformizmu.


Prof. Szyszkowska o neutralnosci swiatopoglądowej

wtorek, 29 września 2009

Adrian Lux - Can't Sleep

video

Pride & Park



W dniach 25-27.09.2009 roku odbyła się w Warszawie konferencja European Pride Organisers Assotiation. Na jej zakończenie odbyła się konferencja, podczas której miano zaprezentować plany przyszłorocznego Europride w Warszawie. Szkoda, że nie było za bardzo komu prezentować, gdyż zainteresowanie konferencją okazało się znikome. Nie mówię nawet o mediach, do których policzenia wystarczyłaby jedna ręka, ale samych warszawiaków oraz warszawianki. Tłumów nie było. Nie dziwi mnie to nawet, gdyż organizatorzy do udziału w konferencji jakoś nie zachęcali. Na informację o tym, że konferencja będzie miała miejsce, natknąć się było trudno. Ale koniec malkontenctwa i narzekania. W sumie po konferencji informacja o Europride 2010 i planach organizatorów związanych z imprezą poszła w eter, a więc konferencja swoją rolę spełniła. Zaintrygowany tym, czego mogę się w przyszłym rok spodziewać zajrzałem na stronę warszawskiego Europride. Nie ukrywam, że byłem miło zaskoczony. Strona działa, są na niej nawet zaprezentowane planowane imprezy… Prezentacja co prawda bardzo enigmatyczna, ale jednak jest. Po prostu szok!!! Cieszy mnie to, że organizatorzy planują w końcu imprezy na wolnym powietrzu. Zapowiedź otwarcia Europride w Łazienkach i pikniku Pride Park brzmi zachęcająco. W planach wymienia się także koncert. Mam nadzieję, że koncert po paradzie nie będzie klubowym eventem, ale imprezą plenerową i ogólnodostępną. Ile z planów zostanie zrealizowanych to już oddzielna kwestia. Nad tym na razie wolę się nie zastanawiać.

poniedziałek, 28 września 2009

Guido

Krajobraz polityczny w Niemczech po wczorajszych wyborach zmienił się. Szykuje się koalicja prawicowo-liberalna, SPD i Zieloni zasiądą najprawdopodobniej w opozycji. Niemieccy geje i lesbijki zastanawiają się czy to nie będzie oznaczało impasu w sprawach gejowskich? Wbrew pozorom może okazać się jednak, że nowy układ polityczny nie będzie dla gejów i lesbijek aż tak bardzo zły. Po pierwsze dlatego, że wicekanclerzem i ministrem spraw zagranicznych najprawdopodobniej zostanie homoseksualista - Guido Westerwelle – szef liberalnej FDP. Guido Westerwelle bardzo wyraźnie w programie wyborczym opowiadał się za poszerzeniem praw związków partnerskich, dalszym zrównywaniem ich z małżeństwami heteroseksualnymi, czy też koniecznością wstrzymania pomocy dla państw łamiących prawa gejów i lesbijek.
Prawdopodobnie po przegranej wyborczej nie utrzymają się dotychczasowe władze SPD. A to dobra wiadomość dla gejów i lesbijek. Do władzy w partii dojdą najprawdopodobniej politycy lewego skrzydła, jak homoseksualny burmistrz Berlina Klaus Wowereit, który jest jednym z najbardziej popularnych polityków niemieckich. SPD w roli opozycji będzie już mniej skore do ustępstw prawicowej Merkel niż do tej pory, kiedy to było w koalicji rządowej z prawicą niemiecką.
Ciekawym jest, że dzięki wygranej prawicy po raz pierwszy ministrem spraw zagranicznych i wicekanclerzem będzie wycomingoutowany homoseksualista. Guido Westerwelle urodził się 27 grudnia 1961 w Bad Honnef. Jego życiowym partnerem jest biznesmen Michael Mronz. Mam nadzieję, że wkrótce nowy pan minister z mężem odwiedzą Polskę. Liczę na to, że zajrzą też do pałacu prezydenckiego.

PS. Zastanawiam się jednak, czy to rzeczywiście takie wyjątkowe w porównaniu z Polską, że w Niemczech na czele prawicowego rządu będzie stał gej? Myślę jednak, że tak. Po pierwsze z tego powodu, że w Niemczech – w odróżnieniu od Polski - gej na tak wysokim stanowisku mówi otwarcie, że jest gejem. Po drugie, dlatego, że walczy o prawa gejów i lesbijek.
Nie mogę też nie skomentować tego, że wybranek Guida Westerwelle to całkiem niezłe ciasteczko.

sobota, 26 września 2009

Azrael - Kościół - więcej i więcej

Złe informacje dla polskiego Kościoła Katolickiego są na porządku dziennym. Nie ma praktycznie tygodnia, aby nie docierały do nas informacje o mniejszej, czy większej aferze kościelnej. Media, i to nie tylko te “liberalne”, żeby nie powiedzieć - libertyńsko - lewackie nie zamiatają już spraw społecznych, majątkowych, czy wręcz aferalnych pod dywan - tylko o nich informują. Zdarzają się jeszcze wprawdzie sytuacje, kiedy administracja państwa, czy aparat prawa ulegają presji swoistej poprawności klerykalnej, jak było w przypadku umorzeń dochodzeń wobec różnych aspektów działania redemptorysty z Torunia - ale dzieje się to już co raz rzadziej. Gorzej jest z samą hierarchią kościelną, która mentalnie tkwi w swojej twierdzy i każdą informację, czy publikację traktuje jako atak na “świętości”.“Czarny Piotruś” betanek z Kazimierza Dolnego, ksiądz Roman K., który według zeznań kilku z sióstr dopuścił się co najmniej czynów lubieżnych - nie spotkał się z żadną sankcją, lecz został w nagrodę wikarym, w diecezji stronnika Tadeusza Rydzyka, biskupa Stefanka. A prokuratorzy, którzy go poszukiwali, zamiast zarządzić doprowadzenie go do prokuratury - sami się pofatygowali do parafii w Długosiodle. Potraktowali go jak prezydenta, do którego też do Pałacu Namiestnikowskiego przyjeżdżają.
Wstyd jest obcy Kościołowi. Kościół przeprasza za winy tylko wtedy, kiedy jest do tego przymuszony, żelaznymi dowodami - albo z czystego koniunkturalizmu. A już na pewno nigdy nie odda pola, które zajął.
Obywatele, wierni widzą jednak wszystko - i wyciągają wnioski - nie wobec swojej wiary, lecz wobec namiestników Kościoła. Badania uczestnictwa w mszy niedzielnej, przeprowadzone kilka miesięcy temu, wykazały, że w niektórych regionach liczba wiernych w kościołach spadła o kilka, a nawet kilkanaście procent. Są regiony ( jak np. Łódź), gdzie liczba ta nie wiele przekracza 30% wszystkich parafian…Spada też dramatycznie ilość powołań. Okazuje się, że dla wsi, gdzie zawód księdza (bo trudno mówić o powołaniu) był pierwszym wyborem - przegrywa on już z wojskiem, emigracją zarobkową, czy po prostu z nauką.
Rodzice z kolei stwierdzili, że nauka religii w szkole nie jest takim znów dobrodziejstwem. Okazuje się, że już około 50% rodziców dzieci w wieku szkolnym woli dzieci posyłać do salek katechetycznych. Za utrzymaniem obecnego status quo jest około 35% rodziców. Nie jest to argument dla hierarchów, choć nawet publicyści katoliccy widzą ten problem, i tak jak dyrektor Katolickiej Agencji Informacyjnej, Marcin Przeciszewski, widzą jego rozwiązanie w systemie mieszanym - czyli cześć zajęć w szkole - część w salach przy parafiach. Problem jednak jest taki, że oznaczałby to konieczność ograniczenia kościoła i jego wpływu na edukację - i oczywiście ograniczyłoby wpływy finansowe. A nic tak Kościoła nie martwi, jak kasa…
Kościół w Polsce jest praktycznie poza jakąkolwiek kontrolą finansową. Może poza Caritasem. Fundusz Kościelny, z którego płacone są składki na ubezpieczenia społeczne (przez Skarb Państwa - czyli przez nas, świeckich podatników) jest jeszcze gorszą patologią, niż KRUS. Zwolnienia podatkowe, dla instytucji kościelnych, a także praktycznie nieograniczone ulgi i zwolnienia podatkowe, czyli odliczania bez ograniczeń przez podatników podatku dochodowego darowizn na działalność charytatywno-opiekuńczą na rzecz Kościoła - dają możliwość różnego rodzaju machlojek finansowych. Sprawa “Stella Maris” to tylko malutki wierzchołek powszechnego procederu Kościoła w Polsce.Najbardziej sensowną formą finansowania Kościoła wydaje się być wprowadzenie podatku kościelnego. Tylko, że wtedy Kościół musiałby się zająć tym, od czego się już dawno odzwyczaił - czyli działalnością służebną na rzecz wiernych. No i oczywiście musiałby poddać swoje finanse kontroli państwa. I to boli najbardziej hierarchię kościelną.
Dodajmy do tego dotowanie Kościoła przez państwo. Państwo finansuje też dwie uczelnie – lubelski KUL oraz Papieską Akademię Teologiczną w Krakowie, na kwotę 80 mln rocznie. Sprawa Świątyni Opatrzności w Wilanowie jest następnym krokiem, jak daleko Kościół może się posunąć w zawłaszczaniu pieniędzy państwa.
Kościół jest w ogóle czysty i niewinny. Oczyścił się na przykład całkowicie z agentów bezpieki. Na ponad 130 biskupów Konferencji Episkopatu Polski nie ma ANI JEDNEGO AGENTA SB PRL…!. Tylko “oszołom”, ksiądz Isakowicz - Zaleski twierdzi coś innego (byłem na spotkaniu z nim - więc wiem, co on mówi - a wiedza jego oparta jest o solidną kwerendę dokumentów).
Ksiądz Nęcek, asystent kardynała Dziwisza, twierdzi wprost, że Kościół Katolicki (przynajmniej w diecezji krakowskiej) został już całkowicie zlustrowany i oczyszczony z agentów. Jak to uczyniono? We własnym zakresie, tak, aby przypadkiem nic nie przedostało się na zewnątrz i nikt nie poniósł uszczerbku na tak zwanym honorze. Wszystko przybrało wymiar “moralny” i zakończyło się opracowaniami studialnymi historyków historyków Papieskiej Akademii Teologicznej. A wierni w dalszym ciągu zadają sobie pytania, czy chodząc do spowiedzi, szli po rozgrzeszenie, czy po prostu bezwiednie składali raporty…
Kościół Katolicki w Polsce nie miałby takiej pozycji, gdyby nie jego oczywiste zasługi dla odzyskania suwerenności. Nie miałby jednak tak nieuzasadnionej pozycji - gdyby nie polscy politycy. To oni, bez wyjątku i bez podziału na poszczególne opcje polityczne, doprowadzili do rozpanoszenia się kościoła. Kościół nie ustaje w walce o wpływy, pieniądze, dotacje, o bezpośredni wpływ na struktury państwa.
Przykład tego mieliśmy w poprzedniej kadencji Sejmu, kiedy fundamentaliści katoliccy próbowali tylnymi drzwiami wprowadzić do Konstytucji RP zapisy o tak zwanej “ochronie życia poczętego”, co dałoby im możliwość zmiany ustawy z roku 1993, zostawiającej kobietom jeszcze minimalne prawa o decydowaniu o tym, czy chcą dziecko urodzić, czy nie. Przypomnijmy - chodziło wtedy o zmiany zapisów art. 30 i 38 Konstytucji RP.Z punktu widzenia Polski, jej stabilności i demokracji – dobrze się stało, że nie doszło do zmian w Konstytucji RP, realizowanych w ten sposób. Bo to nie tylko chodziło o zagadnienia moralne.
Podobną rozgrywką - tylko jeszcze bardziej nieudolną - była próba autorstwa 46 posłów LPR, PiS, i PSL, pod światłym przewodnictwem Artura Górskiego, intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski…
Możemy się z tego śmiać, gdyby nie to, że ukazuje to, jak zdeterminowani są to ludzie, jak zdeterminowani są ich mocodawcy kościelni.
Mówi się wiele o wpływach w Polsce prałatury Opus Dei, o jej zakulisowych działaniach. Wpływy Opus Dei są dużo większe, niż by się nawet wydawało z punktu widzenia pozycji Kościoła Katolickiego w Polsce. Ta działalność polega głównie na przenikaniu do środowisk biznesu, administracji państwa, szkolnictwa. Opus Dei wybiera sobie ludzi zaangażowanych, elity intelektualne i zawodowe i poprzez nich próbuje „formatować” różne instytucje w myśl interesów Kościoła Katolickiego.
Kościół wszedł w polskie życie polityczne bardzo głęboko, szczególnie w ostatnich dwóch latach panowania PiS. I bardzo mu się to podoba. Oczywiście – ani poszczególni hierarchowie, ani Konferencja Episkopatu Polski nie może się bezpośrednio angażować w życie polityczne, nie może zabierać głosu w sprawie inicjatyw czysto politycznych, ale ilość i jakość spraw podejmowanych przez instytucję państwa, rzutująca na sytuację KK jest tak ogromna – że nie może to pozostać poza ich sferą zainteresowania i wpływów. Można – a nawet trzeba wykorzystać do tego Tadeusza Rydzyka. I tak wszyscy wiedzą, że jest to bardziej lobbysta polityczny i gracz – niż ksiądz. Ma do tego zaplecze medialne – i dobre kontakty.
Działania Kościoła Katolickiego w przestrzeni publicznej nasiliły się. Aktywność hierarchów Kościoła jest aż nazbyt widoczna. Pamiętamy sprawy in vitro, matury z religii. Katolicyzm nie jest w Polsce, religią panującą, ale można śmiało powiedzieć, że instytucje kościelne w sposób mocno niepokojący ingerują w życie społeczne i polityczne.

piątek, 25 września 2009

Organizacja Narodów Zdeprawowanych

Libijczyk Ali Abdussalam Treki, nowo wybrany szef Zgromadzenia Ogólnego ONZ, nie wydaje się być gorącym zwolennikiem idei praw człowieka. Podczas otwarcia 64. sesji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, dziennikarze pytali przewodniczącego m.in. o stosunek do rezolucji ONZ dot. zniesienia karalności homoseksualizmu.

-To bardzo delikatna kwestia. Jako muzułmanin, nie jestem temu przychylny. Uważam, że to nieakceptowalne przez naszą religię i tradycję - odparł Ali Abdussalam Treki. -Homoseksualizm nie jest akceptowany przez większość świata. Co prawda są pewne kraje, które na to pozwalają, uważając to za przejaw demokracji. Nie zgadzam się z takim myśleniem - dodał.

Rezolucję przyjęto na forum ONZ w grudniu ubiegłego roku. Dokument, forsowany przez Francję i Holandię, stwierdzał, że ochrona praw człowieka dotyczy także orientacji seksualnej. Wzywał także do powszechnego zniesienia karania homoseksualizmu. Pod jego treścią podpisało się blisko 70 krajów, w tym Polska.

Wypowiedź Trekiego wywołała zamieszanie w kuluarach ONZ. Żaden z przedstawicieli organizacji nie chciał jej jednak oficjalnie komentować.

-Władzę w ONZ przejmują adwokaci nienawiści i nietolerancji. Co tacy ludzie mają wspólnego z ideami pokoju i praw człowieka, priorytetowymi dla Narodów Zjednoczonych? - denerwowała się szefowa Komisji Spraw Zagranicznych Ileana Ros-Lehtinen.

Przyłączam się do słów Ros-Lehtinen. Moim zdaniem stało się bardzo źle, że na czele ONZ stanął człowiek, który występuje przeciwko prawom człowieka i namawia do ich łamania. Zdaje się być przy tym zupełnie niezorientowany w kwestiach karalności homoseksualistów w różnych krajach. Nie jest bowiem tak jak mówi, że w większości krajów homoseksualizm nie jest akceptowany prawnie i są tylko pewne kraje, które na to pozwalają. Jest bowiem wręcz przeciwnie. Prawda jest taka, że większość państw świata nie karze za stosunki homoseksualne i są pewne kraje, które na to pozwalają. Widać muzułmańska edukacja i islamocentryzm Ali Abdussalam Trekiego sprawiają, że pewnych rzeczy nie dostrzega albo nie chce dostrzegać. Poza tym popieranie przemocy i łamania praw człowieka sprzeciwia się idei i głównym celom organizacji. Treki jako szef zgromadzenia nie powinien wypowiadać publicznie opinii zupełnie niezgodnych z polityką organizacji. Sam fakt, że został wybrany na taka ważne stanowisko uważam za skandal. Przypadek Trekiego pokzauje bardzo wyraźnie, ze islam stanowi zagrozenie dla praw człowieka.

środa, 23 września 2009

Kinga Dunin - Sens i bezsens

Ukazał się właśnie kolejny tom cudownych komiksowych historyjek Macieja Sieńczyka. Na przykład jedna z nich, tytułowa 'Wrzątkun', opowiada o człowieku, który mógł żyć tylko w gotującej się wodzie. Ożenił się, miał czworo dzieci, w zasadzie normalnych, tylko jedno z nich zawsze musiało trzymać jedną rączkę we wrzątku. Pewnego razu spadł z drabiny i umarł. Pochowano go w roku 2002 na cmentarzu Pere-Lachaise. W tej opowieści śmieszne są rysunki pana ubranego w coś w rodzaju piecyka, śmieszne jest, że miał czworo dzieci oraz to, że pochowano go na Pere-Lachaise. Ludzie małego ducha twierdzą, że komiksy Sieńczyka nie mają sensu. Błądzą. Jest w nich po stokroć więcej sensu niż w rozmaitych wypowiedziach uchodzących za sensowne. Zostanie to udowodnione na przykładzie przemyśleń Michała Witkowskiego, którymi podzielił się z nami w 'Zwierciadle'.

Tu pozwolę sobie zamieścić dłuższy cytat obrazujący poziom refleksji nad światem znanego polskiego pisarza: 'Uważam, że każda kultura bierze się z ograniczeń wolności. Lewacka walka o to, żeby runęła kolejna zapora, prowadzi do świata coraz bliższego stanu natury. Ubrania się kurczą, coraz więcej obnażają, odrzucamy kolejne warstwy. I co z tego dla nas wynika? Czujemy się bardziej wolni? Chyba nie. Kiedy pojedzie się do świata arabskiego czy do miejsc, gdzie są jeszcze żywe religie, łatwo się przekonać, że nadają one ludzkiemu życiu sens, są źródłem wartości. Czasem zadaję sobie takie pytanie, czy gdybym postawił naprzeciwko siebie zakwefioną kobietę z arabskiego bazaru i taką wyemancypowaną, męską lesbę, łysą, z kolczykami wszędzie, i zapytałbym Arabki, czyby się zamieniła, to podejrzewam, że nie miałaby na to ochoty. Czadory tworzą ich tożsamość i wbrew wyobrażeniom głosicieli wartości uniwersalnych niekoniecznie chcą się ich pozbywać. Nie podoba mi się, że partie liberalne chcą zmieniać świat według własnego klucza. Zmieniaj siebie, a nie innych'.

Brzmi sensownie? Każda kultura ogranicza jakoś wolność? To banał. Ale nie lewacka? Czyli nie każda. Lewactwo chce nam na wszystko pozwolić, zburzyć ostatnie zapory i pozbawić wszelkiej kultury. Doprawdy nie wiem, co ma na myśli Witkowski, mówiąc o lewactwie, na pewno jednak nie wsłuchał się w głos swoich kolegów konserwatystów, którzy narzekają na straszne ograniczenia, które toż właśnie lewactwo chce wprowadzić: a to zakazać molestowania, a to karać za mowę nienawiści, a to chronić żaby... Lista grzechów jest długa, a wszystkie wiążą się z ograniczeniem czyjejś wolności. Lewactwo czy inni liberałowie, tak jak wszyscy, na jedne rzeczy pozwalają, a na inne nie. Nie pozwalają, powiedzmy, na kamienowanie kobiet, nawet jeśli zdradzają one męża, z której to sensownej alternatywy może skorzystać Arabka z bazaru.

Przejdźmy jednak do ciekawszego pytania. Czy zakwefiona Arabka zamieniłaby się z łysą lesbą? Po pierwsze, dlaczego lesbą? Czyżby orientacja seksualna była rodzajem ubrania wmuszanego przez lewactwo? I w związku z tym w krajach muzułmańskich lesbijki nie istnieją? Czyżby pedalstwo zostało wmuszone Witkowskiemu przez liberalną kulturę? I dlaczego lesba, a nie lesbijka - kto by chciał zamieniać się z jakąś ohydną lesbą. A może postawmy to samo pytanie homoseksualiście skazanemu na śmierć w którymś z miłych krajów islamskich - pełnych sensu i wartości. Spytajmy go, czy zamieniłby się na miejsca z Witkowskim publikującym w internecie swoje dwuznaczne zdjęcia w lateksowym wdzianku. A sam Witkowski chciałby się z nim zamienić? Nie? Bo lubi swoją liberalną kulturę? Jak lubi, to niech na nią nie narzeka. Nie chce jej nikomu narzucać? A czemu nie? Łysa lesba w liberalnym kraju, jak jej przyjdzie na to ochota, może zacząć chodzić w czadorze, a w nieliberalnym kraju muzułmańska kobieta nie może zostać łysą lesbą. Rozumiem, że Witkowski cierpi z powodu deficytu sensu życia i wartości religijnych, ale naprawdę bywają inne źródła wartości i sensu niż religia. Na jego usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że przytoczonego tu wywiadu nie autoryzował. Ja bym też nie autoryzowała.

Tysiąc a sprawa gejowska

Dziś Jarosław Kaczyński znów dał popis homofobii. Komentując sprawę wyroku katowickiego sądu, który zadecydował, że "Gość Niedzielny" ma przeprosić Alicję Tysiąc i wypłacić jej 30 tys. zł zadośćuczynienia za obraźliwe sformułowania zawarte pod jej adresem, Kaczyński znów straszył ludzi gejami i lesbijkami. To już jest prawdziwa obsesja. Tym razem mówił: „W Anglii doprowadzono do likwidacji poradni rodzinnych, bo nakazano poradniom katolickim, żeby oferowały dzieci związkom homoseksualnym. No oczywiście w związku z tym zamknięto te poradnie, bo żaden katolik zrobić czegoś takie nie może. W moim przekonaniu nie mogą robić i tego przyzwoici ludzie, bo to jest skazywanie dziecka na sytuację, w której ono w żadnym wypadku być nie powinno”. Ciśnie mi się kilka niecenzuralnych słów, kiedy słyszę taką demagogię i głupotę, ale się powstrzymam przed ich użyciem. Warto zwrócić uwagę, że Kaczyński jest mocno niedoinformowany w temacie. Mówi tak, jakby zamknięto wszystkie ośrodki adopcyjne (bo o nich mowa a nie o poradniach rodzinnych), gdy tymczasem nie tylko nie zamknięto świeckich ośrodków i prowadzonych przez kościół anglikański, ale nie zamknięto także większości ośrodków katolickich. Jedynie część katolickich ośrodków odmówiła podporządkowania się prawu. Reszta – dostrzegając prawdopodobnie korzyści finansowe z prowadzenia takiej działalności - tak. Poza tym – katolickie ośrodki w Anglii, tak jak i sami katolicy - to margines społeczeństwa. Poza tym – co to znaczy, że „nie mogą robić i tego przyzwoici ludzie”. Kaczyński uważa zatem, że geje i lesbijki oraz osoby wspierające równość i sprawiedliwość są nieprzyzwoite. Nieprzyzwoitością jest mówienie takich rzeczy. Nawet więcej – głupotą i upośledzeniem społecznym. Zawsze mnie zastanawiało, czemu Jarosław Kaczyński ma taką fobię wobec gejów i lesbijek, że przy każdej okazji – nawet przy sprawie Alicji Tysiąc – opluwa gejów i lesbijki. Skąd tyle nienawiści? Widać, że zafiksowany jest na tym punkcie totalnie. Słowo „patalogia” – jak mówi jego brat – chyba opisuje w zupełności zachowanie Jarosława Kaczyńskiego.
Na koniec promocja rodzin gejowskich

poniedziałek, 21 września 2009

Nur für Hetero?!

SLD wraca do projektu ustawy umożliwiającej parom bez ślubu zarejestrowanie swojego związku. Pomysł dotyczy par heteroseksualnych i homoseksualnych. Stronnictwo Demokratyczne proponuje natomiast wprowadzenie instytucji "przybrania osoby bliskiej". Dostępna miałaby ona być także zarówno dla par homo i hetero. Jakkolwiek cieszy mnie każda inicjatywa, która w zamyśle ma formalizację związków homoseksualnych to jednak wymienionymi na wstępie pomysłami rozwiązań prawnych zachwycony nie jestem. A to z tego powodu, że zarówno jeden jak i drugi projekt ma być jedynie namiastką tego, co daje zawarcie małżeństwa. Nie czuję się obywatelem drugiej kategorii i nie zgadzam się, by państwo tak mnie traktowało. Tworzenie namiastki małżeństwa – choć lepsze niż brak rozwiązań prawnych - jest wciąż upokarzające. Osoby heteroseksualne wciąż mogłyby zawierać związki małżeńskie, o większych uprawnieniach niż zarejestrowane związki partnerskie. Małżeństwo byłoby wciąż poza zasięgiem gejów i lesbijek. Tworzenie odrębnej instytucji dla gejów i lesbijek – z prawami i obowiązkami o mniejszym zakresie niż małżeństwo – jest dla mnie tworzeniem jedynie pozorów równości. Rodzi to we mnie skojarzenia z apartheidem w RPA, segregacją rasową w Stanach Zjednoczonych czy też II wojną światową i tabliczkami „Nur für Deutsche”. Ciekawe, że o ile przypadki apartheidu, czy lokali tylko dla Niemców budzą powszechne oburzenie to idea tworzenia oddzielnych rozwiązań prawnych dla gejów i lesbijek uważana jest za coś niezwykle postępowego i poprawnego. Niektórzy patrzą na nią nawet jak na absolutny ideał. Jeśli się jednak zastanowić to jest to wciąż rodzajem seksualnego apartheidu. Oczywiście lepiej zawrzeć związek partnerski niż nie mieć żadnej możliwości formalizacji zawiązku, tak jak lepiej nie móc wchodzić do niektórych lokali i miejsc niż siedzieć w obozie koncentracyjnym, ale nie jest to też rozwiązanie, które zasługiwałoby na miano najlepszego ani sprawiedliwego. Nie jestem przeciwnikiem związków partnerskich ani też instytucji "przybrania osoby bliskiej", jeśli te instytucje miałyby poszerzać wybór i uzupełniająć instytucje małżeństwa, oczywiście małzeństwa dwóch osób bez względu na ich płeć. Jeśli miałyby być one jedynymi rozwiązaniami dostępnymi dla gejów i lesbijek to stanowczo protestuje i się temu sprzeciwiam. Byłyby one bowiem tylko pewną namiastką małżeństwa i dawałyby bardzo okrojone prawa i obowiązki. Samą nazwę zaproponowanej przez Olechowskiego instytucji - "przybranie osoby bliskiej" - pozostawię bez komentarza, bo już bardziej idiotycznej nazwy wymyśleć nie można. Mój związek nie jest w żaden sposób gorszy czy bardziej ułomny od heteroseksualnego, by być skazanym jedynie na rozwiązanie, które daje ograniczone uprawnienia.
Ps. Swoją drogą ciekawym jest, że państwo polskie nakazuje rejestrację działalności gospodarczej, samochodu, a nawet psa w odpowiednich urzędach, a odmawia gejom i lesbijkom zarejestrowania swego związku. Gdzie tu logika?!

niedziela, 20 września 2009

Wszyscy na tak, ale...

Na jednym z portali gejowskich pod notką o akcji "Wszyscy na TAK" znalazłem następujący komentarz:

Czy w tej lambdzie same cioty pierdoly siedza? To komu ja place 1%????? Glupia ciotowata petycja! Do tego pretensjonalna. Ja moze jestem chamowaty ale chociaz nie pretensjonalny. A jak ktos stara sie byc kulturalny a pisze takie brednie jak to ze jakbysmy my geje mieli zwiazki partnerskie to moglibysmy odwiedzac partnera na intensywnej terapii, to wlasnie poza absurdalnoscia tego stwierdzenia jest max pretensjonalny! A do tego tekst na dole 'nie chcemy konkretnych rozwiazan ale powagi w odniesieniu do tych spraw'. To ja jako smiec polityk powaznie powiedzialbym - odmawiam panstwu tych praw, dziekuje za uwage. hehehhee. Debile, ciotki glupie! Jasne ze sie domagam konkretnych rozwiazan!!! Chce prawa do klepniecia w urzedzie gminy zwiakzu partnerskiego do ktorego potrzeba tylko mnie i mojego chlopaka i ktore to klepniecie ma kosztowac 20 zl oplaty skarbowej i mam dostac w tej cenie zaswiadczenie. Jak ktos z nas sie rozmysli, to moze isc sam i wykreslic nas z rejestru! za darmo! A jak klepne zwiazek partnerski to chce miec prawa przyslugujace malzonkom! Proste!

Przytaczam te słowa, bo wywołały one we mnie burzę. Z jedenej strony trudno odmówić ich autorowi racji w tym, że gani twórców petycji za pisanie tego, że nie chcemy konkretnych rozwiązań. Ja domagam się konkretnych rozwiązań, takich, które nie będą dyskryminowały mnie i mojego faceta. Żądam tych samych praw, które przysługują heterykom, a więc także do formalizacji związku na zasadach identycznych jak malżeńskie. Nie chcę niczego więcej, ale nie zgadzam się na mniej. Z drugiej strony akcję jednak popieram i nie śmiem tak stanowczo krytykować petycji. Dobrze, że ją stworzono. Jest to zawsze jakiś krok do przodu. Nie ostatni mam nadzieję. Nie uważam też, że petycja jest pretensjonalna. Kwestia odwiedzin ukochanej osoby w szpitalu jest bardzo ważna. Niestety czasami niektórzy przekonują się o tym dopiero, gdy sami doświadczą problemu. Poza tym, petycja wymienia także inne problemy i niesprawiedliwości, które dotykają nas homoseksualistów w związku z brakiem uregulowań prawnych odnoszących się do naszych związków.
Jeśli jestem już przy kometarzach osób, ktore powinny być zainteresowane formalizacją związków homoskeuslnych, a więc samych gejów i lesbijek, to przykro się czyta, gdy niejednokrotnie wogóle negują oni taką potrzebę i dodatkowo atakują tych, którzy walczą o sprawiedliwość i ją popirają. Krytykę pewnych sformułowań w petycji jestem w stanie znieść, a w niektórych kwestiach nawet ją poprzeć, ale krytykownia samej potrzeby działania w tej sprawie już nie. Współczuję tym gejeom i lesbijkom tego, że mają tak bardzo niską samoocenę, że uwazają, że nie należą im się równe prawa oraz zgadzają się na traktowanie jak obywateli drugiej kategorii. Dla mnie to przykład homofobii wśród homoseksualistów. I to jest dopiero zatrważające. A jeszcze bardziej to, że takich homobicznych zachowań wśród homików jest całkiem sporo.

Rezolucja przyjęta, a jednak trochę smutno

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 17 września 2009 r. w sprawie litewskich przepisów prawnych o ochronie nieletnich przed szkodliwym wpływem ogólnie dostępnych informacji

Parlament Europejski,
– uwzględniając międzynarodowe i europejskie zobowiązania związane z ochroną praw człowieka, w tym te zawarte w konwencjach ONZ w sprawie praw człowieka oraz w europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z dnia 4 listopada 1950 r., a także Konwencję ONZ o prawach dziecka z dnia 20 listopada 1989 r.,
– uwzględniając przepisy Unii Europejskiej w zakresie praw człowieka, a w szczególności art. 6 Traktatu UE, art. 13 Traktatu WE oraz Kartę praw podstawowych Unii Europejskiej,
– uwzględniając art. 13 ust. 1 Traktatu WE, który przewiduje, że: "bez uszczerbku dla innych postanowień niniejszego Traktatu i w granicach kompetencji, które Traktat powierza Wspólnocie, Rada, stanowiąc jednomyślnie na wniosek Komisji i po konsultacji z Parlamentem Europejskim, może podjąć środki niezbędne w celu zwalczania wszelkiej dyskryminacji ze względu na płeć, rasę lub pochodzenie etniczne, religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną",
- uwzględniając dyrektywy Rady 2000/43/WE oraz 2000/78/WE zakazujące bezpośredniej lub pośredniej dyskryminacji osób ze względu na pochodzenie rasowe lub etniczne, religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną, jak również wniosek Komisji z dnia 2 lipca 2008 r. dotyczący dyrektywy Rady w sprawie wprowadzenia w życie zasady równego traktowania osób bez względu na religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną (
COM(2008)0426) oraz art. 21 ust. 1 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej zakazujący "wszelkich form dyskryminacji, w szczególności ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną",
– uwzględniając art. 115 ust. 5 Regulaminu,
A. mając na uwadze, że Unia Europejska jest wspólnotą wartości opartych na poszanowaniu praw człowieka, podstawowych wolności, demokracji, praworządności, równości i niedyskryminacji oraz mając na uwadze, że przyjęto i zaproponowano dyrektywy, w również te, które obejmują walkę z dyskryminacją ze względu na orientację seksualną z myślą o osiągnięciu tego celu,
B. mając na uwadze, że orientacja seksualna wiąże się z prawem jednostki do prywatności, gwarantowanym na mocy międzynarodowych, europejskich i krajowych przepisów prawnych dotyczących praw człowieka, a organy publiczne powinny promować równość i niedyskryminację, natomiast media, organizacje pozarządowe i jednostki powinny mieć gwarancję wolności słowa,
C. mając na uwadze, że dnia 14 lipca 2009 r. litewski parlament zatwierdził poprawki do przepisów prawnych o ochronie nieletnich przed szkodliwym wpływem ogólnie dostępnych informacji, które wejdą w życie dnia 1 marca 2010 r. i w których zakazuje się "bezpośredniego rozprzestrzeniania wśród nieletnich" informacji publicznych "promujących stosunki homoseksualne, biseksualne i poligamiczne", ponieważ mają one "szkodliwy wpływ na rozwój nieletnich",
D. mając na uwadze, że przepisy te, a w szczególności art. 4, sformułowane są w sposób niejednoznaczny i prawnie niejasny, mogący prowadzić do odmiennych interpretacji,
E. mając na uwadze, że w następstwie odrzucenia weta prezydenta Republiki Litewskiej, projekt przepisów jest obecnie rozpatrywany przez krajowe władze Litwy,
F. mając na uwadze, że nie jest jasne jakie materiały podlegałyby tym przepisom i czy obejmowałyby one również literaturę, sztukę, prasę, reklamę, muzykę oraz wydarzenia publiczne takie jak przedstawienia teatralne, wystawy czy pokazy,
G. mając na uwadze, że szwedzkie prezydencja w UE omówiła kwestię tych zmienionych przepisów z władzami litewskimi, a nowa prezydent Republiki Litewskiej oświadczyła, że podejmie kroki w celu zapewnienia zgodności przepisów z wymogami UE i wymogami międzynarodowymi,
1. zwraca się do Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej o wydanie opinii w sprawie przepisów i poprawek do nich w świetle traktatów i przepisów UE;
2. ponownie zaznacza, jak ważna dla Unii Europejskiej jest walka ze wszelkimi formami dyskryminacji, w szczególności dyskryminacji ze względu na orientację seksualną;
3. potwierdza zawartą w preambule Deklaracji ONZ dotyczącej praw dziecka z dnia 20 listopada 1959 r. zasadę, według której "dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej";
4. z zadowoleniem przyjmuje oświadczenia nowej prezydent Litwy i fakt utworzenia na Litwie grupy roboczej, która zajmie się oceną ewentualnych zmian w przepisach, a także zwraca się do prezydent Republiki Litewskiej i władz o zapewnienie zgodności ich przepisów krajowych z prawami człowieka i podstawowymi wolnościami zapisanymi w prawie międzynarodowym i europejskim;
5. odnotowuje, że przepisy prawne o ochronie nieletnich przed szkodliwym wpływem ogólnie dostępnych informacji zatwierdzone dnia 14 lipca 2009 r. przez litewski parlament nie obowiązują jeszcze i należy je poddać przeglądowi zanim wejdą w życie;
6. zobowiązuje właściwą komisję parlamentarną do monitorowania tej sprawy;
7. zobowiązuje swojego przewodniczącego do przekazania niniejszej rezolucji Radzie, Komisji, rządom i parlamentom państw członkowskich i państw kandydujących, a także prezydent i parlamentowi Republiki Litewskiej, Agencji Praw Podstawowych i Radzie Europy.


Rezolucja została przyjęta stosunkiem głosów 349 (Socjalistów, Zielonych i większości Liberałów) do 218 (głównie Chadeków) przy 46 wstrzymujących się (głównie brytyjskich Torysów). Jeśli chodzi o poszczególne kraje to poparli ją wszyscy parlamenatrzyści ze Szwecji i Malty. Najwięcej głosów za padło z Francji (58 przy 5 przeciwko). Najwięcej głosów przeciwnych rezulucji (a więc popierających homofobię) padło z Polski i z Niemiec (po 40 z kazdego kraju), jednak Niemców popierajacych rezolucję było 47, Polaków natomiast tylko 6. Europarlamentarzyści PO, PSL i PiS zagłosowali przeciwko rezolucji. Spośród polskich parlamentarzystów za rezolucją głosowali jedynie należący do SLD. Myślę, że to jakaś wskazówka na przyszłość.
Cieszę się, że rezolucja została przyjęta, jednak martwi mnie to, że głosów popierającyh homofobię i dyskryminację było bardzo wiele, a także to, że rezolucja jest tak mało stanowcza. Smutne to dla mnie i lekko przygnębiające. Oczekiwałem jednak czegoś więcej.

Warto przytoczyć wypowiedź Joanny Senyszyn, z która aboslutnie się zgadzam i popieram:

Dyskryminacja jest zabroniona w prawie unijnym i międzynarodowym. Odpowiednie zapisy znajdują się w traktatach, w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, w Karcie Praw Podstawowych. Żadne z państw członkowskich nie może stanowić prawa sprzecznego z tymi dokumentami. Litewska ustawa jest niedopuszczalna, a w swojej treści absurdalna i homofobiczna. Homofobia jest chorobą. Jednakże chorym z nienawiści do osób homoseksualnych nie należy współczuć. Są oni nie tyle homofobami, co szowinistami orientacji seksualnej. Jak wszystkich innych szowinistów, trzeba ich zwalczać i uchwalać przeciwko nim odpowiednie przepisy.W 1990 roku Światowa Organizacja Zdrowia wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Stwierdziła również, iż żadna orientacja seksualna nie jest zaburzeniem. W każdym społeczeństwie, także litewskim, są lesbijki, geje, biseksualiści. Stanowią oni od 4 do 7 proc. populacji. Są mniejszością, której należą się wszelkie prawa. Marsze Równości, które niektórych tak oburzają, są organizowane między innymi po to, aby tę podstawową, fundamentalną zasadę równości przypominać. Dlatego apeluję do Rady i prezydencji o podjęcie odpowiednich działań przeciwko uchwalaniu przez państwa członkowskie dyskryminacyjnych ustaw. Trzeba pokazać, że Unia mówi stanowcze NIE wszelkiej dyskryminacji i nietolerancji.

Dla chętnych sprawdzenia jak dokładnie rozłożyły się głosy podczass głsoowania odsyłam na stronę VoteWatch.

czwartek, 17 września 2009

Antymisja TVP

Krzysztof Nowak, szef TVP2, ściąga do telewizji ludzi siejących nienawiść do gejów i poglądach rodem z mroków średniowiecza. Nowy program dostanie między innymi Pospieszalski, który dla prezesa Dwójki – jak sam mówi – jest osobą przez niego cenioną. Nowak nie widzi niczego złego ani nawet kontrowersyjnego w wypowiedziach nie tylko Pospieszalskiego, który kwestię homoseksualizmu sprowadza do rozumienia funkcji kiszki stolcowej, ale także Wojciecha Cejrowskiego, który wzywa do tępienia gejów, Tomasza Terlikowskiego wg którego homoseksualizm nie różni się specjalnie od zoofilii czy Grzegorza Górnego z Frondy, którego poglądy - jak i pismo którego jest naczelnym redaktorem - nadają się tylko do wytarcia tyłka po wypróżnieniu. Nienawiść i homofobia reprezentowana przez tych ludzi jest dla Nowaka złotym środkiem i oznaką pluralizmu. Ciekawe, że jednocześnie jakakolwiek krytyka katolicyzmu czy też wypominanie Rafałowi jego neonazistowskiej przeszłości już nie. Nowak uważa, że zatrudniając samych prawicowych oszołomów zachowuje równowagę. Ta nienormalna sytuacja jest dla niego przejawem normy. Żeby nikt nie zarzucił mu stronniczości program dostał też Wajrak, z tym tylko że będzie poświęcony zwierzętom i przyrodzie. Podsumowując - bardzo ciekawie zapowiada się jesienno-zimowa ramówka TVP, będzie zapewne co komentować. Choć szczerze mówiąc wolałbym jednak by nie było takiej potrzeby. Ale dopóki szefem TVP jest były neonazista zmian w tej kwestii na lepsze się nie spodziewam. Smutne to, że polską telewizją publiczną rządzą tacy ludzie. Poglądy, które prezentują nie ma nic wspólnego z misją, którą w założeniach powinna pełnić telewizja publiczna.

środa, 16 września 2009

Queer Family

video


video

Ponoć w następnym roku będzie można obejrzeć w końcu Queer as Folk po polsku w polskiej stacji telewizyjnej. Ja już serial widziałem więc cieszę się ogromnie szczęściem innych. Muszę przyznać, że z niemałym sentymentem wspominam wieczory spędzone przed kompem przy jego oglądaniu. Szkoda jednak, że serial nie będzie emitowany w jakiejś bardziej ogólnodostępnej stacji telewizyjnej. No i szkoda, że nie ma w Polsce rodzimej produkcji tego typu, która osadzona byłaby w bardziej nadwiślanskich realiach. Przypominam, że pomysł nakręcenia polskiego kłir es folk był kilka lat temu całkiem realny. Niestety, gdy o Queer Family zrobiło się całkiem głośno, powstała stronka internetowa, zorganizowano casting, wybrano aktorów to projekt zawieszono. Po idei polskiego kłir es folk pozostała tylko pusta strona. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie zrealizowana.

Jestem na tak



Polska jako jedno z niewielu państw członkowskich Unii Europejskiej nie posiada regulacji prawnych dotyczących związków jednopłciowych. My, niżej podpisani, zwracamy się z apelem o rychłe podjęcie działań legislacyjnych, które zbliżą nas do standardów powszechnie przyjętych w Unii.

Prawo do informacji o stanie zdrowia partnerki lub partnera, do odwiedzin na oddziale intensywnej terapii, do reprezentowania w urzędach, do wolnej od podatków darowizny bądź też kwestie związane z dziedziczeniem wspólnie wypracowanego majątku to sprawy życia codziennego, które od par jednopłciowych wymagają zabezpieczania się skomplikowanymi i często nieskutecznymi umowami cywilno-prawnymi. Lista przeszkód jest długa, a ich pokonanie czasochłonne, kosztowne, a niekiedy wręcz niemożliwe. W sytuacjach krytycznych pary jednopłciowe bywają postrzegane przez prawo jako osoby obce dla siebie.

Rozwiązaniem tych problemów byłaby ustawa, która jednoznacznie uwzględniałaby prawa ludzi pragnących zawrzeć związek z osobą tej samej płci.

Nie sugerujemy konkretnych rozwiązań. Domagamy się jednak, aby nasze problemy potraktowano z należytą powagą. Zwracamy się do różnych ugrupowań politycznych z apelem o rozpoczęcie rozmów z przedstawicielami społeczności gejowsko-lesbijskiej i ekspertami z dziedziny prawa oraz kontynuowanie debaty publicznej. Efektem tych działań powinna być ustawa, której postanowienia odzwierciedlałyby zapisy konstytucji o równości wobec prawa i zakazie dyskryminacji.

Petycję możesz podpisać na www.wszyscynatak.pl

Sergio Lara

Strach się bać

Kolejna gazeta, tym razem dziennik Zachodni, donosi, że „zapotrzebowanie na egzorcyzmy rośnie gwałtownie”. Kościelni szarlatani coraz śmielej wracają do średniowiecznego zabobonu, traktując egzorcystyczne nonsensy z niezrozumiałą zupełnie dla mnie powagą. Marian Piątkowski z Poznania – jeden z katolickich szarlatanów – powiedział gazecie, że „konieczne było odnowienie funkcji egzorcystycznej (…) bo coraz bardziej popularne są idee i praktyki sprzeczne lub nawet kwestionujące zasady wiary” Strach się bać! Jeszcze moment i katolicy uznają, że należy wskrzesić inkwizycję i stosy, a osoby kwestionujące zasady wiary należy uznać za czarownice i czarowników. Kościół wmawiając ludziom opętanie przez złe duchy zachowuje się jakby sam był opętany, ale przez głupotę. Księża uważają oczywiście, że oni jedyni mają monopol na „hokus pokus”. Wszystkich innych nazywają szarlatanami, okultystami i oszustami. A kim są kościelni egzorcyści? Przecież tak naprawdę niczym się od nich nie różnią. Stado oszustów i pomyleńców. Wmawianie ludziom takich zabobonów to szczyt hipokryzji i bezczelności oraz wykorzystywanie głupoty społeczeństwa. Nauka nie potwierdziła żadnego przypadku ani opętania ani też uwolnienia od niego. Wręcz przeciwnie – takie praktyki mogą być dla ludzi niebezpieczne. Warto przypomnieć w tym momencie niedawną sprawę odprawiania egzorcyzmów na nastoletnim geju.

niedziela, 13 września 2009

O naszych sprawach raz jeszcze

Nie mogę się powstrzymać, by nie napisać jeszcze raz o manifestacji pod Sejmem w sprawie związków partnerskich. Smutne to, ale prawdziwe, że niemal nikogo z gejów i lesbijek w tym kraju nie interesują tak ważne sprawy jak własne istnienie w tym świecie. Na manifestację pod Sejmem przybyła garstka ludzi. Nurtuje mnie wciąż pytanie – co z pozostałymi gejami i lesbijkami? Ponoć jest nas 10% w społeczeństwie, nie licząc biseksualistów, a frekwencja na manifestacji w granicach błędu statystycznego, a nawet poniżej. Dlaczego ci pozostali nie są zainteresowani tym, by normalnie funkcjonować i żyć w społeczeństwie. To dla mnie zagadka. Geje i lesbijki czują się pokrzywdzeni, niezrozumiani i odrzuceni, ale tylko w anonimowych wypowiedziach, a kiedy przyjdzie pokazać twarz i zadziałać nie ma prawie nikogo, jakby wszystkim wszystko odpowiadało. Co powoduje, że homoseksualiści nie podejmują aktywności w swojej sprawie? Czy wynika to z tego, że czują się niepewni swojej normalności? Odczuwają wstyd przy pokazaniu siebie samych? Boją się być sobą? Obawiam się, że tak właśnie jest. To dla mnie zupełnie niezrozumiałe, gdyż w XXI w. żaden gej czy lesbijka nie powinien kwestionować już swojej seksualności, sądzić, że jest z nim „coś nie tak”, wstydzić się homoseksualizmu, czy też uznawać go za coś mniej wartościowego niż heteroseksualizm, nawet jeśli inni – w tym często „kochana” rodzina – próbują wkładać do głowy takie rzeczy. Wystarczy przecież trochę poczytać, a przede wszystkim pomyśleć, żeby dojść do właściwych wniosków. W wyniku poszerzania wiedzy, własnych przemyśleń i doświadczeń życiowych człowiek powinien umieć oddzielić głupotę od prawdy. Tak jednak często się nie dzieje. Zdaje sobie oczywiście sprawę z tego, że edukacja seksualna jest w Polsce na żenującym poziomie, a utrwalane przez nie wyedukowane i zaślepione religijnie społeczeństwo nonsensy na temat gejów i lesbijek są - choć nauka je dawno obaliła - wciąż powszechne. Istniejąca homofobia i niski poziom edukacji w zakresie homoseksualizmu nie usprawiedliwiają jednak moim zdaniem bierności gejów i lesbijek. Moim zdaniem powinno być wręcz odwrotnie – czynniki te powinny mobilizować do podjęcia działań i edukowania ludzi. Sami geje i lesbijki powinni podjąć się swojego rodzaju misji cywilizacyjnej, tym bardziej, że we własnej sprawie. Tymczasem niewiele jest naprawdę samoświadomych gejów i lesbijek w Polsce. Jeszcze mniej odczuwa potrzebę podejmowania jakiś kroków w kierunku normalności, działań na rzecz równości i sprawiedliwości społecznej. Niewielu jest świadomych tego, że ma się jedno życie i należy je przeżyć godnie i normalnie, a nie w getcie i ukradkiem, „w domu po kryjomu”. Pozostała większość udaje heteryków, a gejem (lub lesbijką) jest weekendowo w klubie gejowskim lub poszukując bruneta (lub brunetki) wieczorową porą w internecie, traktując błędnie takie życie jako normę, którą trzeba przyjąć, bo świat jest hetero. W nawiązaniu do tego wszystkiego zaczynam się zastanawiać, czy zamiast starać się walczyć o prawa gejów i lesbijek nie lepiej byłoby być maksymalnie homofobicznym wobec tych wszystkich zakamuflowanych gejów i lesbijek. Może nieustanne wyzywanie, poniżanie, ubliżanie w końcu pobudziłoby ich do myślenia, działania, obrony, walki, wzięcia swoich spraw w swoje ręce. Taki sposób działanie jest jednak przerażający, chory, patologiczny. Dlatego wciąż zachęcam do przełamywania lęków i obaw, do tego, by być sobą. Wtedy i świat wokół stanie się mniej homofobiczny, a życie prostsze i normalniejsze.
(powyższy tekst to efekt wspólnych rozmyślań mojej najlepszej przyjaciółki Doroty i moich)

Orgasm by Lostboy

Od kilku dni katuję Mylene. Im dłużej jej słucham w tym większą wpadam ekstazę.



środa, 9 września 2009