czwartek, 15 kwietnia 2010

Paul Cameron - studium zaburzonego człowieka

Homofobiczny oszołom - Paul Cameron - znów zawita do Polski. Tym razem ma wygłaszać swoje idiotyczne teorie na spotkaniu organizowanym przez katolickie organizacje studenckie na Uniwersytecie Warszawskim. To wstyd i hańba dla Uniwersytetu Warszawskiego. Placówka naukowa jaką jest UW nie powinna być miejscem szerzenia homofobii i wzywania do nienawiści wobec osób homosksualnych. Dla mnie to jest skandal.

Warto wyjaśnić kim jest Paul Cameron. Jawi nam się obraz zaburzonego człowieka.

W wieku czterech lat Cameron został namówiony przez obcego mężczyznę w sadzie jabłkowym do seksu oralnego, jednak stwierdził potem, że nie podobało mu się, bo ten mężczyzna był brudny.

Nie powiedział o tym rodzicom, ponieważ uważał, że dzieci mają prawo do własnego życia. W rok później, kiedy przeprowadził się wraz z nimi do Pittsburgha, został uwiedziony przez kobietę, która zaprowadziła go do swojego mieszkania, gdzie wykąpała do bawiąc się przy tym jego genitaliami. O tym też nie powiedział rodzicom, jednak jak sam mówi, ten przypadek wspomina znacznie przyjemniej.
Źródło: http://www.westword.com/1996-10-03/news/slay-it-with-a-smile/full



W latach 1961-1979 do jego zainteresowań naukowych należały głównie takie tematy jak szkodliwość biernego palenia, (o czym też pisał doktorat na Uniwersytecie Stanu California) czy wpływ posiadania zwierzątka domowego na szczęśliwość człowieka, a tematyką rodziny i seksualności zajął się dopiero po roku 1979, kiedy został zatrudniony w katedrze Marriage and Family Uniwersytetu Nebraski.
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Cameron Marquis Who’s Who LLC. (2007-02-02). “Cameron, Paul Drummond”. The Complete Marquis Who’s Who Biographies (LexisNexis edition ed.).


W dniu 2. Grudnia 1983 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (APA) wykreśliło Camerona z listy swoich członków w związku z naruszeniem Preambuły Zasad Etycznych Psychologów oraz w wysłało mu list informujący go o tym, jednak jak on sam twierdzi rok wcześniej oddzielił się on od APA by stworzyć swój własny Family Research Institute (FRI).
Źródło: Notice: Persons dropped from membership in the American Psychological Association. (1984). Internal communication from APA to all members. (tekst i list dostępny tutaj)


19. Października 1984 Towarzystwo Psychologiczne Stanu Nebraska przyjęło zicjalne stanowisko mówiące, że całkowicie izoluje się od badań i teorii Paula Camerona oraz nie chce być w żaden sposób kojarzone z jego publikacjami.
Źródło: [Nebraska Psychological Association. (1984, October 19). Resolution. Minutes z the Nebraska Psychological Association. Omaha, Nebraska: Author.] (tekst dostępny tutaj)
Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne (ASA) w roku 1985 ogłosiło, że nie Paul Cameron mimo upomnień wielokrotnie źle interpretował i fałszował wyniki badań socjologicznych nienależących do niego, oraz iż nie ma on wymaganych umiejętności do korzystania z badań socjologicznych, nie jest on socjologiem i wnioski wyciągane przez niego w celu agitacji przeciw ochronie podstawowych praw osób homoseksualnych są fałszywe i całkowicie bezpodstawne.
Źródło: http://psychology.ucdavis.edu/Rainbow/html/ASA_resolution_1985.PDF http://www.asanet.org/footnotes/1987/ASA.02.1987.pdf#page=14

W sierpniu 1996 Kanadyjskie Towarzystwo Psychologiczne (CPA) oskarżyło Camerona o nadinterpretację i fałszowanie wyników ich badań społecznych oraz ogłosiło, iż nie chce być w żaden sposób łączone z teoriami i interpretacjami badań przedstawianych przez Camerona w jego publikacjach.
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Cameron

Podczas kampanii na rzecz ograniczenia praw homoseksualistów w Lincoln w Nebrasce Cameron wygłosił w luterańskiej kaplicy wykład o niebezpieczeństwach wynikających z homoseksualizmu skupiając się na przykładzie czteroletniego chłopca, który doznał brutalnego homoseksualnego molestowania w miejscowym supermarkecie. Policja nie potwierdziła tego zdarzenia, ponieważ nigdy o nim nie słyszała, a Cameron sam przyznał po wykładzie, że usłyszał on jedynie taką plotkę.
Źródło: http://www.westword.com/1996-10-03/news/slay-it-with-a-smile/full

Wiarygodność Camerona została także zakwestionowana poza środowiskiem uniwersyteckim, na gruncie sądowym: w sprawie Baker konta Wade z 1984 roku sędzia Buchmeyer z dystryktu Dallas stwierdził, że Cameron opiniując sprawę o molestowanie dopuścił się świadomego wprowadzenia w błąd, zatem krzywoprzysięstwa.
Źródło: [Baker v. Wade, 106 Federal Rules Decisions 526 (N.D. Texas, 1985).] (tekst dostępny tutaj)

W 1978 wydał małą publikację pt. „Chrześcijański przewodnik po seksualności dla nastolatków”, gdzie stwierdził m.in. ,że całowanie „należy prawdopodobnie do najbardziej groźnych praktyk, jakie rozpowszechnione są w naszej kulturze. Nie znam żadnego sposobu, by dokładnie porównać rozmaitość chorób przekazywanych przez stosunek płciowy z tą rozpowszechnianą przez wymianę płynów poprzez usta, jednak podejrzewam, że znacznie bardziej niebezpieczne choroby przenoszone są tą właśnie drogą, niż drogą płciową”.
[Biedna jego żona i dzieci]
W ulotce „Same-sex Marriage: Till Death Do Us Part?” napisał, że “sperma zawiera wiele z zarazków obecnych również we krwi, więc geje którzy praktykują seks oralny praktycznie spożywają krew ludzką z wszystkimi płynącymi z tego zagrożeniami”.
Źródło: http://www.westword.com/1996-10-03/news/slay-it-with-a-smile/full




KRYTYKA I
Błędy metodologiczne w badaniach z lat 1983-1984 przeprowadzonych przez zespół badawczy Camerona:
Badanie zostało przeprowadzone w siedmiu miastach Stanów Zjednoczonych (w 1984 roku dodano jeszcze Dallas). Wykryto w nim sześć poważnych błędów, z których każdy z osobna już powoduje, że cały jego wynik jest bezwartościowy. Badania te, mimo krytyk, Cameron wykorzystuje do dziś.
Błąd pierwszy: Zły dobór próby uniemożliwiający generalizację.

Badacze wykorzystali do badania mieszkańców ośmiu miast (początkowo 7): Bennett, Los Angeles, Denver, Louisville, Omaha, Rochester, Washington i Dallas, jednak uznali, iż próbka jest wystarczająco duża i rozmaita do określenia rozkładu badanych cech w całej populacji Stanów Zjednoczonych oraz generalizacji ich na świat.


Błąd drugi: Niski wskaźnik odpowiedzi

Nigdzie w raportach z badań nie pojawia się wzmianka o procentowym wskaźniku odpowiedzi (ilość osób, które odpowiedziało spośród tych, do których ankiety dostarczono), jednak pojawia się tzw. „compliance rate”, czyli wskaźnik zgodności (?) – ilość osób, które poprawnie wypełniły kwestionariusze do ilości zebranych w ogóle. Wskaźnik ten po uśrednieniu wynosi około 45,28% (z siedmiu pierwszych miast 43,5% zaś z Dallas 57,7%), co oznacza, że odpowiedzi większości z respondentów (pomijając osoby, które kwestionariuszy nie wypełniły) nie były brane pod uwagę.
Początkowo zespół Camerona zamierzał zbadać około 18400 osób, z czego kwestionariusze zwróciło trochę ponad 4000, co daje nam wskaźnik odpowiedzi ok. 23%, w mieście Dallas ok. 20%, więc po uśrednieniu 21%. Zatem na każde cztery osoby, które miały wziąć udział w badaniu trzy albo odmówiły, albo nie zwróciły kwestionariuszy, albo nie zastano ich w domach. Metodolodzy nie SA zgodni co do progu jaki musi przekroczyć wskaźnik odpowiedzi, by badanie mogło być zaakceptowane, jednak wskaźnik 21% jest zdecydowanie zbyt niski, by grupę badaną można było uznać za reprezentatywną. Biorąc pod uwagę, że kwestionariusze, które zostały zaakceptowane pochodziły głównie od młodych, wyedukowanych, białych mężczyzn, a pozostałe grupy praktycznie nie występowały, badanie to nie może nawet reprezentować populacji miast, w których zostało przeprowadzone, nie mówiąc już o populacji całego USA.


Błąd trzeci: Podgrupy wykorzystane w badaniach do wyciągnięcia pewnych wniosków były zbyt małe.

W całkowitej grupie badanych z ośmiu miast (N=5182) Cameron odnalazł 17 osób, które twierdziły, że przynajmniej jeden z ich rodziców jest homoseksualny (nie klasyfikowano w badaniu który) i na podstawie pytań o negatywne doświadczenia z dzieciństwa związane z rodzicami Cameron stwierdził, że 5 spośród 17 osób z homoseksualnym rodzicem doznało jakiejś formy molestowania ze strony rodzica (jednak tu również nie klasyfikowano którego). Podzieliwszy uzyskane dane, tj. 5/17 Cameron uzyskał wniosek, że 29% dzieci, które mają rodzica homoseksualnego jest molestowane. W odpowiedziach dzieci rodziców heteroseksualnych (których około 40 było molestowane) nie założono, że ojciec mógł molestować syna.
Nawet gdyby fakt płci osoby molestującej miał dla badaczy znaczenie, próbka 17 osób jest tak mała, że nie stanowi żadnej reprezentacji. Do tego Cameron w swoich badaniach uznał obszar przyjęcia wynoszący 99%, co oznacza, że gdyby nawet próba była reprezentatywna, to przedział ufności dla wyniku waha się w granicach -4% do 62%. Zatem ze względu na duży obszar przyjęcia prawdopodobieństwo, że osoba miała homoseksualnego rodzica i była molestowana waha się od -4% do +62%.


Błąd czwarty: wiarygodność odpowiedzi jest wątpliwa.

Jeżeli respondent nie daje prawdziwej odpowiedzi na pytanie może robić tak z dwóch powodów: nie potrafi, bądź nie chce tego zrobić. W badaniach Camerona obie te sytuacje mogły zajść. Kwestionariusz składał się 550 pytań a przewidziany czas na jego wypełnienie wynosił 75 minut. Większość pytań odnosiła się do delikatnej sfery seksualności i sformułowana była w trudny, niezrozumiały i niejasny sposób. Wiarygodność można sprawdzić w trakcie badania w prosty sposób: zadając to samo pytanie (wprost lub odwrócone) w kilku miejscach kwestionariusza. Zespół Camerona nie zawarł takich pytań sprawdzających. Zanotował fakt, że w niektórych kwestionariuszach znajdowały się niezgodności np. odnośnie dat i sytuacji kontaktów seksualnych z dzieciństwa, jednak kwestionariuszy tych nie odrzucił. Ponadto pytania były bardzo kompleksowe: w jednym z nich zadaniem badanego było przeczytać listę 36 charakterystyk osobowych (np. mężczyzna, kobieta, starszy, dorosły, nauczyciel itp.), oznaczyć przy każdym wiek, w którym badany był, kiedy osoba posiadająca daną charakterystykę złożyła jakąś propozycję o podtekście seksualnym, pierwszy raz przeżyła seksualny kontakt fizyczny, a następnie podać dokładną liczbę osób z danej kategorii, z którymi badany miał kontakty seksualne. Innym zadaniem było oznaczenie tych spośród 44 powodów, które badani uznają za decydujące w procesie kształtowania się ich orientacjo seksualnej. Były tam m.in.: uwiedzenie przez homoseksualnego dorosłego, kontakty seksualne z homoseksualnym dorosłym, nie wiodło mi się w heteroseksualizmie.
Do tego dochodzi jeszcze forma zbierania wypełnionych odpowiedzi – mimo iż badacze twierdzili, że były one anonimowe, były dostarczane do drzwi ich domów, badani byli specjalnie wybrani do tego badania, zaś odpowiedzi należało zwracać w białej, nieopisanej kopercie. W takiej sytuacji badani mogli nie chcieć odpowiadać szczerze na pytania związane np. z ich orientacją seksualną, ilością partnerów czy preferencjami. Badacze pojawiali się na progu domostw nie będąc jednocześnie w stanie poświadczyć swoja tożsamość i prawdziwość badania żadną legitymacją Uniwersytetu ani żadnego ośrodka badawczego – badani mogli więc po prostu nie brać badania na poważnie.

Błąd piąty: Badacze byli tendencyjni i nie trzymali się standardowych procedur.
Przy zbieraniu takich danych wymagane jest, aby ankieterzy byli odpowiednio wytrenowani, prezentowali obiektywne, niezwiązane z badaniem stanowisko, nie osądzali i nie byli zaznajomieni z hipotezą badawczą. Cameron nigdy nie udostępnił danych o swoich ankieterach; nie wiadomo czy mieli oni odpowiednie szkolenia ani czy w ogóle rozprowadzili wszystkie kwestionariusze (jedną z procedur jest wysłanie do kilku domów objętych badaniem nadzorcy, który pyta domowników czy badanie zostało przeprowadzone lub czy ankieter się pojawił – procedura ta nie miała miejsca w tym przypadku w ogóle). Co więcej, broszurki wydawane w późniejszych latach zawierają anegdoty o osobach objętych badaniem, co sugeruje, że wysoko postawieni członkowie grupy badawczej wraz z samym Paulem Cameronem brali udział w zbieraniu odpowiedzi. Biorąc pod uwagę, że mieli oczekiwania oni oczekiwania wobec wyników badań i w owym czasie wszyscy jasno i negatywnie wypowiadali się na temat homoseksualizmu, trudno uważać, że badanie przeprowadzone było z obiektywnego punktu widzenia – nawet jeśli badacze próbowali nie wpływać na odpowiedzi badanych, byli na tyle znani, że respondenci mogli wiedzieć z kim mają do czynienia.


Błąd szósty: Respondenci znali cel przeprowadzania badań.

Jedną z głównych zasad prowadzenia badań jest to, aby badani nie znali prawdziwych celów, hipotez ani tematu przeprowadzanych badań, bo mogłoby to zmodyfikować ich odpowiedzi i pokusić ich o manipulację. Cameron jednak opublikował w jednej z lokalnych gazet artykuł, w którym opisał badanie, które będzie przeprowadzał, czysto zaznaczył jego hipotezy oraz określił swoje własne poglądy na ten temat. Napisał również, że badanie to ma „dostarczyć broni tym, którzy chcą by przejawy homoseksualizmu w Stanach Zjednoczonych zostały zakazane prawem”.
Badanie to zatem przestało być naukowe, a stało się polityczno-religijne.

Jak zaznaczyłam wcześniej każdy z tych błędów z osobna sprawia, iż badanie Camerona jest całkowicie niewiarygodne, jednak po połączeniu tych wszystkich słabości metodologicznych otrzymujemy tak rażąco bezwartościowe wyniki, że nic dziwnego, że naukowy półświatek Stanów Zjednoczonych nie był nawet przez chwilę zainteresowany tym badaniem.




KRYTYKA II
Błędy w badaniu nad nekrologami w prasie kierowanej do homoseksualistów z roku 1994.
Cameron wraz z zaprzyjaźnionymi badaczami Wellumem i Playfairem policzyli nekrologi w magazynach środowisk gejowskich i uznali, że na ich podstawie są w stanie wyliczyć przewidywaną długość życia dla homoseksualistów. Ich hipoteza, że heteroseksualiści żyją oczywiście dłużej niż homoseksualiści okazała się, oczywiście, prawdziwa.


W gazetach tych przed końcem lat 80’tych nie było działu nekrologów, jednak ze względu na epidemię AIDS i HIV zdecydowano się na umieszczanie nekrologów osób zmarłych jeżeli: a/ były one znane w środowisku lub sławne, b/ zmarły tragicznie lub młodo, c/ lub było wystarczająco miejsca na inne nekrologi. W dwóch ostatnich przypadkach jednak to rodziny bądź najbliżsi zgłaszali śmierć i pisali nekrolog, zaś redaktor pisma go ewentualnie zatwierdzał.

Oto kilka przykładów osób, których nekrologi nigdy nie pojawiły się w prasie gejowskiej:
• homoseksualiści, którzy nie uczestniczyli w życiu środowiska, tj. nie mieli wielu homoseksualnych znajomych,
• homoseksualiści, którzy nie odkrywali przed bliskimi swojej orientacji seksualnej,
• homoseksualiści, których rodziny nie życzyły sobie, aby orientacja seksualna zmarłego była znana,
• homoseksualiści, których bliscy nie wpadli na pomysł pisania nekrologu do gazety,
• homoseksualiści, którzy nie mieli bliskich,
• oraz prawdopodobnie również homoseksualiści, którzy zmarli ze starości.


Rzetelne obliczenie przewidywanej długości życia powinno wliczać te osoby, jednak Cameron i współpracownicy o tym nie pomyśleli. Ich uwagi nie zwrócił także fakt, że choć, jak sami stwierdzili, stosunek gejów do lesbijek jest jak 1,6 do 1, to stosunek śmierci gejów do lesbijek jest jak 6 do 1, a jeśli wliczyć śmierci związane z AIDS, morderstwami i nieszczęśliwymi wypadkami, to nawet 32 do 1. Mogłoby to znaczyć, że skoro lesbijek i gejów jest niemalże tyle samo i lesbijki umierają rzadziej, to żyją dłużej. Jednak Cameron nie wziął tego faktu pod uwagę i podliczył średnią wieku zmarłych lesbijek, która wyszła podobna do wieku umierających gejów – pomiędzy 40 a 50 rokiem życia.
Mimo, iż liczba nekrologów w prasie był nieporównywanie mniejsza niż liczba zgonów homoseksualistów w różnym wieku, iż nekrologi te publikowane były wybiórczo oraz iż liczba nekrologów lesbijek stanowiła jedynie 2% liczby wszystkich nekrologów Cameron uznał, iż te małe próbki są wystarczające do określenie średniej długości życia gejów na 43 lata a lesbijek na 46 lat.





KRYTYKA III
Nadinterpretacje w wykorzystywanym w wielu wykładach i publikacjach badaniach innych badaczy:

Groth i Birnbaum (1978)
Groth i Birnbaum prowadzili badania nad osobowością i charakterystykami osadzonych w zakładach karnych mężczyzn. Zbadali 175 mężczyzn skazanych za przestępstwa seksualne związane z dziećmi. Żaden z mężczyzn nie określił się jako homoseksualny, żaden z nich też nie zaznaczył, jakoby był biseksualny a mężczyźni bardziej podobali mu się niż kobiety. Można zatem śmiało wnioskować, że w grupie badanej nie było gejów ani biseksualistów ukierunkowanych bardziej w stronę własnej płci. Spośród nich wszystkich 83 (47%) zostało zakwalifikowane przez psychologów i psychiatrów jako „poważnie zaburzony”, kolejnych 70 (40%) jako dorosłych heteroseksualistów oraz 22 (13%) biseksualistów, którzy „uprawiali okazjonalny seks z przedstawicielami obu płci, jednak głównym zainteresowaniem darzyli kobiety”.

Przypadki molestowania zdarzały się głównie w grupie 47% więźniów zaburzonych – o nieukierunkowanym popędzie seksualnym, jednak Cameron w swoim raporcie napisał, że 54% przypadków spowodowane było przez homo- i biseksualistów. Cameron zinterpretował wszystkie przypadki molestowania chłopców jako homoseksualne, zatem dokonane przez gejów, jednocześnie uznając, że nie wszystkie przypadki molestowania dziewczynek były molestowaniem heteroseksualnym. Nazwał to „biseksualną korekcją”, której oprawcy próbują w sobie dokonać. W ten sposób rosła liczba przypadków molestowania dokonanych przez homo- i biseksualistów, nie zmieniała się zaś ta dokonana przez heteroseksualistów.
Źródło danych nieznane (1985)


Podobnych założeń użył, gdy badał molestowanie uczniów przez nauczycieli. W opublikowanym przez niego w 1985 roku artykule w magazynie „Psychological Reports” nie podaje żadnego sposobu wyszukiwania danych, ale zaznacza wyraźnie „rzadkość występowania w literaturze heteroseksualnych przypadkach molestowania” i tłumaczy to faktem, że molestowanie heteroseksualne w ogóle rzadko się zdarza. Jednak na podstawie 30 znalezionych między 1920 a 1982 rokiem w dziesięciu różnych źródłach przypadków molestowania nauczyciel-uczeń wnioskuje, że uczniowie są 90 razy bardziej narażeni na molestowanie, jeżeli mają homoseksualnego nauczyciela. A jeżeli dodać efekt „biseksualnej korekcji”, stosunek ten rośnie do stukrotnego zagrożenia. Oczywiście brakuje w raporcie danych o orientacji seksualnej oprawców – Cameron wszelkie kontakty mężczyzn z chłopcami nazywa po prostu homoseksualnymi.
Źródło: http://psychology.ucdavis.edu/rainbow/HTML/facts_molestation.html


Kinsey (1947)
Alfred Kinsey wraz z współpracownikami zebrał kwestionariusze od ponad 5900 kobiet i 5300 mężczyzn. Pytał o stosunki przedmałżeńskie, małżeńskie, zdrady, homoseksualnych kontaktów, masturbacji innych form aktywności seksualnej oraz wzorców zachowań seksualnych w zależności od płci, wykształcenia, wyznania i innych czynników socjologicznych. Uzyskał zaskakujące, wręcz szokujące wyniki zwłaszcza w sferze kontaktów homoseksualnych, życia seksualnego nieletnich oraz kontaktów dorosłych z nieletnimi.
Wykorzystując to badanie Cameron również nazywa wszystkich mężczyzn, którzy molestowali chłopców homoseksualnymi nie biorąc pod uwagę częstości ich kontaktów z osobami dorosłymi obu płci. Jednak gdyby nawet przyjmowanie molestowania chłopców za spowodowane przez gejów było założeniem poprawnym, same badania Kinseya ze względu na dobór próby mają niewielką wartość: próba skonstruowana była w 28% z więźniów osadzonych za zbrodnie na tle seksualnym, w 5% z męskich prostytutek, oraz z opłacanych ochotników (co mogło powodować, że będą oni ubarwiać swoje historie w celu uzyskania większej zapłaty). Ponadto część raportu odnosząca się do seksualności dzieci pochodziła w całości z jednego źródła: z pamiętników anonimowego pedzila, które prowadził od 1917 roku. Niereprezentatywny dobór próby tłumaczył niektóre z szokujących wyników.
Źródło: http://www.leaderu.com/jhs/reisman.html



Więcej badań nie jestem w stanie przytoczyć, ponieważ źródła teorii pana Camerona znane są jedynie jemu. Na jego stronie internetowej można znaleźć wiele prac, jednak żadna z nich nie jest zaopatrzona w bibliografię ani nawet we wspomnienie nazwisk badaczy, z których dorobku korzysta pisząc np. że „dowiedziono…” lub „badania wskazują na…”. Co więcej – wszystkie przypisy (rzekomo odnośniki) pojawiające się w tekstach prowadzą… do nikąd. Trudno zatem jest przyjąć za rzetelne prace, które owszem – mogą być owocem skrzętnych badań i długoletnich poszukiań, ale równie dobrze mogą być całkiem wyssane z palca.
A błędy wyżej wymienione i wciąż te same, zaprzeczające medycynie i psychologii w dziedzinie pedofilii i seksualności człowieka, Paul Cameron powtarza od 30 lat we wszystkich kolejnych publikacjach.





KTO PRACE DOKTORA PUBLIKUJE – POWAŻANIE W ŚWIECIE NAUKOWYM


To jakie kto ma poważanie w świecie naukowym Stanów Zjednoczonych określane jest na podstawie dwóch skal. Skale te: SSCI (Social Science Citation Index) oraz JRC (Journal Citation Reports) umiejscawiają badania, osoby i prasę psychologiczną i socjologiczną na konkretnym miejscu w rankingu na podstawie ilości przytoczeń w innych źródłach naukowych. Te dwie miary określają więc wartość jaką wnoszą badania i magazyny m.in. Paula Camerona do rozwoju współczesnej nauki. Dane z tych rankingów pozwalają nam zatem zweryfikować słowa Joanny Najfeld o tym, że dr Cameron jest jednym z najczęściej cytowanych badaczy homoseksualizmu i wydawane przez niego magazyny psychologiczne zajmują czołowe miejsca w rankingach. Jednak do JCR wliczane są oczywiście tylko te cytaty, których zadaniem jest wnieść jakiś wkład w rozwijanie badań, nie zaś krytyczne opinie i recenzje odnośnie metodologii, które na pewno zwiększyłyby wskaźnik cytowania osoby dr. Camerona.


Cztery z magazynów wydających badania przeprowadzone przez zespół Camerona: Journal z Pscyhology, Journal z Pscyhology and Theology, Omega oraz Pscyhological Reports zostały zakwalifikowane do rankingu JCR jako magazyny dotyczące psychologii ogólnej.

Kolejnym magazynem było Adolescence, które jednak zostało zakwalifikowane do grupy Psychologii Rozwoju. Zajęło w roku 1994 w rankingu JCR 30 miejsce z 32 ze wskaźnikiem wpływu 0,312, zaś 11 lat później podniosło się do miejsca 42 z 52 ze wskaźnikiem wpływu 0,693. O magazynie The Nebraska Psychology Journal, w którym Cameron opublikował swoje badania z lat 1983-1984 nie ma danych, ponieważ nie zakwalifikował się on na listę ponad 1500 magazynów ocenianych przez skale SSCI i JCR.


Co ciekawe, największą ilość publikacji Cameron zawarł w magazynie Psychological Reports, który jest o tyle ciekawym przypadkiem, iż nie posiada rady recenzentów, którzy czytają i zatwierdzają artykuły a autorzy aby wydać w nim swoje prace płacą 27,50$ za każdą stronę. Nie trzeba chyba wspominać, iż magazyn ten ma bardzo niski wskaźnik odrzucania artykułów.


Chciałabym jeszcze przytoczyć dane bazujące na SSCI z września 2007 roku określające ilość cytowań konkretnych prac zespołu Camerona, aby ukazać jak poważanym jest on badaczem. Dane te, jako że nie biorą pod uwagę wskaźnika wpływu a jedynie samą liczbę cytowań, zawierają także cytowania z krytycznych recenzji, wspominek o Cameronie jako o antygejowskim publicyście oraz z magazynów dotyczących praw człowieka czy po prostu codziennych gazet.

Okazuje się więc, że badania i teorie dr. Camerona były przez profesjonalistów dosłownie ignorowane od dnia ich publikacji, a zainteresowanie nimi wyrażali jedynie politycy i organizatorzy manifestów antygejowskich. Aby podsumować powiem tylko tyle: dr Cameron w świecie naukowym Stanów Zjednoczonych zdaje się być uznany za człowieka tak niewyedukowanego i niepoważnego, iż badacze ze środowiska zdecydowali go po prostu nawet nie zauważać istnienia jego badań. Być może dlatego w dobie, kiedy coraz większe poważanie w rządach Stanów zyskują prawa człowieka i prawa antydyskryminacyjne, rozpoczął on swoje tournee po świecie, gdzie równość jest na takim poziomie, na jakim była w jego rodzinnych kraju trzydzieści lat temu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz